Jesteś na: Strona główna / Blogi

Blogi Weekendowa Analiza Futures

Rok: Miesiąc

Weekendowa Analiza Futures

6 grudnia 2009, 11:20

Trzeba przyznać, że piątkowy raport o stanie rynku pracy w USA trochę namieszał. U jednych rozbudził nadzieję na szybszą poprawę sytuacji amerykańskich gospodarstw domowych i był kolejną przesłanką za tym, by uznać, że tempo wychodzenia z recesji będzie szybsze niż się wydawało. Dla innych opublikowane dane to sygnał, że era łatwego i taniego pieniądza skończy się szybciej niż wcześniej zakładano. Są też tacy, którzy podważają wiarygodność optymistycznych wniosków, jakie wyciągają Ci pierwsi, a są też i tacy, którzy podważają wiarygodność publikacji jako takiej. Jedno jest pewne – raport wzbudził emocje.

Te emocje to naturalnie wynik zaskoczenia, jakie pojawiło się zapewne u większości uczestników rynku po przeczytaniu depeszy agencyjnych. Można bowiem spokojnie założyć, że nawet najwięksi optymiści nie spodziewali się, że tak szybko dojdzie do niemal zatrzymania procesu redukcji etatów w sektorze pozarolniczym w USA. Tym bardziej, że wcześniejsze publikacje nie sygnalizowały nawet możliwości tak znacznej poprawy.

Zamiast poddawać się emocjom spróbujmy spojrzeć na tą publikację z uwagą, na jaką ona zasługuje, ale też starajmy się jej nie przeceniać. Zatem zacznijmy od początku. Przypomnijmy, że mamy do czynienia z pojedynczym raportem, który powinien być spójny z ostatnio sygnalizowaną tendencją wygasania tempa spadku liczby etatów. Oczekiwano, że spadek wyniesie ok. 120-140 tys. Oczekiwano także, choć tu już nie wszystkich to dotyczy, że zrewidowane zostaną dane za poprzednie miesiące. Wynikało to z obserwacji, że statystyka przy znacznych zmianach na rynku pracy jest opóźniona względem faktycznych zmian w zatrudnieniu. Tak było w czasie narastania dynamiki liczby zwolnień, gdy rewizje pogłębiały wcześniejsze dane publikowane w raportach. Tak też było ostatnio, gdy kolejne miesiące przynosiły tym razem pozytywne rewizje danych za poprzednie miesiące. Można się teraz zastanawiać, czy i przy okazji następnego raportu nie dojdzie do kolejnej pozytywnej rewizji, która skutkowałaby pojawieniem się dodatniej zmiany z zatrudnieniu w listopadzie. W końcu ostatni piątkowy raport skorygował spadek liczby etatów z poprzednich miesięcy zmniejszając jego skalę o ponad 150 rys. Czy więc poprawa opublikowanego wyniku -11 tys. za listopad byłaby taką wielką zmianą? Trzeba przyznać, że perspektywa jest ciekawa.

Przed pojawieniem się piątkowego raportu zwracaliśmy już tu uwagę na dwa inne czynniki, które mogą odgrywać rolę przy odbiorze danych. Pierwszy to liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych publikowana w cotygodniowych raportach. Zwykło się przyjmować, że dopiero jej spadek w okolice 400 tys., a najlepiej jeszcze niżej, może być sugestią, że na rynku pracy nastała stabilizacja. Problem w tym, że taka zasada obwiązywała, gdy skala bezrobocia nie osiągała obecnych rozmiarów. W związku tym pojawiły się głosy, że skoro rzesza bezrobotnych jest większa, to i poziom „stabilizacji” może być nieco wyższy. Biorąc na to poprawkę i tak w publikowanych cotygodniowych raportach nie odnotowano takich zmian, które miałyby potwierdzić równowagę na rynku pracy już teraz. Wprawdzie ostatnie dwa raporty to znaczna poprawa, ale zwróćmy uwagę na to, że oba nie dotyczą okresu, w którym zbierane były dane do listopadowego raportu o zmianie liczby etatów. Optymiści mową powiedzieć, no to teraz zobaczycie – dane za grudzień będą jeszcze lepsze. Wstrzymajcie konie! Z wnioskami poczekajmy na koniec. Tym bardziej, że w grę tu wchodzą czynniki sezonowe.

Na drugi, wydaje się istotny, czynnik zwróciłem uwagę w środę po pojawieniu się danych o planowych zwolnieniach. Raport Challengera wskazał na ponowny spadek deklarowanych redukcji. To oczywiście dobra wiadomość z punktu widzenia rynku pracy, ale za nią poszła inna myśl. Tendencje wzrostu zatrudnienia i jego redukcji się wyciszyły. Pracodawcy już na gwałt nie zwalniają, ale też wyraźnie mają opory w zatrudnianiu. To ostatnie widać w także w piątkowym raporcie, który wskazuje na ponowny wzrost zatrudnionych czasowo oraz lekki wzrost średniej długości tygodnia pracy – zamiast zatrudniać nowych pracowników na stałe, zapotrzebowanie na pracę realizuje się na bazie dostępnych pracowników, bądź zatrudnia kogoś doraźnie na krótki czas. Można powiedzieć, że w takim ujęciu rynek pracy osiągnął pewną równowagę. Oczywiście nie jest możliwe, by ruchu w ogóle nie było, bo mówimy o środowisku dynamicznym. Faktem jest jednak, że wielkość zmian w zatrudnianiu, bądź zwalnianiu w relacji do ogólnej liczby składającej się na rynek pracy wyraźnie zmalały.

Tym samym dochodzimy do momentu, gdy nawet relatywnie niewielki wzrost po jednej ze stron może mieć znaczny wpływ na efekt netto, którego przejawem jest piątkowa publikacja zmiany liczby etatów. Stąd płynie inny wniosek. Okres stabilizacji na rynku pracy to nie ciąg raportów, które wskazują, że liczba etatów nie zmieniła się, ale jest to możliwość wahania wielkości Nonfarm Payrolls w przedziale +/- 100 tys. Teoretycznie, gdyż jeśli weźmiemy pod uwagę czynniki demograficzne, to tak naprawdę stabilny rynek pracy w USA to przedział +50 /+ 150 tys.

No dobra, a więc co można powiedzieć o piątkowym raporcie? Nie ulega wątpliwości, że jego wymowa jest zdecydowanie bardziej optymistyczna, niż każdej innej publikacji, która choćby w części dotyczyła rynku pracy. Jego wyjątkowość jest jednym z poważniejszych zarzutów i coś jest na rzeczy. Może nie chodzi tu o samą wiarygodność publikacji, bo tak daleko bym się nie posuwał, ale jednak ocena sytuacji jest najbardziej wiarygodna, gdy wiele różnych źródeł buduje spójny obraz. Do piątku spójnym obrazem było przeświadczenie, że rynek pracy powoli zmierza do równowagi. Piątkowy raport wskazywałby na to, że to zmierzanie jest szybsze niż sądzono, ale sam raport diametralnie tego pierwotnego obrazu zmienić nie może. Jest sygnałem, że sytuacja może jest nieco lepsza niż wcześniej sądzono, ale sam raport nie może zanegować dotychczasowych obserwacji. W końcu to tylko pojedynczy odczyt.

Czy więc mamy do czynienia z przełomem? Czy rynek pracy będzie teraz się poprawiał, a comiesięczne raporty będą wskazywały na wzrost liczby etatów? Nie wydaje mi się. Rynek pracy nadal będzie powoli dochodził do równowagi. Będzie to zapewne proces falowania, a więc będą pojawiały się raz lepsze, a raz słabsze miesiące. Powoli będziemy dochodzić do stanu stabilizacji, co będzie oznaczało, że średnia z kilku miesięcy będzie dodatnia i bliższa 100 tys. Nadal podtrzymuję tezę, że jest możliwe, że taką stabilizację rynek pracy w Stanach osiągnie już w drugim kwartale, co do niedawna było oceną raczej optymistyczną, ale pewnie po piątkowym raporcie więcej osób będzie się ku temu skłaniać. Zmiany stopy bezrobocia będą nieco opóźnione, gdyż tu wpływ ma jeszcze punkt odniesienia, jakim jest liczba osób aktywnie poszukujących pracy. Gdy pojawią się pierwsze oznaki, że sytuacja w zatrudnieniu może się w najbliższym czasie poprawiać, powrócą na rynek pracy ci, którzy jakiś czas temu przestali jej poszukiwać, a więc nie byli brani pod uwagę przy kalkulacji comiesięcznej statystyki.

Reakcją inwestorów na piątkowy raport było mentalne skrócenie okresu, jaki w powszechnym mniemaniu będzie jeszcze trwał z polityką pieniężną prowadzoną przy aktualnych parametrach, a w szczególności wysokością stóp procentowych. Przyjęcie, że decyzje Fed dotyczące podniesienia kosztu pieniądza mogą zapaść szybciej niż dotychczas sądzono, umocniło dolara. Przez to rynek akcji nie miał możliwość radowania się z lepszych danych, gdyż i tu wizja szybszej podwyżki stóp procentowych tłumiła zapędy byków. Taka reakcja wskazywałaby na to, że przykłada się do piątkowej publikacji znaczną wagę. Owszem jest ona ważna, ale mimo wszystko samodzielnie o niczym nie przesądza. Zatem nie mamy do czynienia z przełomem. Reakcję na rynkach uznać trzeba za w dużej mierze emocjonalną.

Piątkowa publikacja nie zakończy panujących na rynkach tendencji. Być może będzie przyczynkiem do pojawienia się korekt, ale zarówno osłabienie dolara będzie jeszcze miało miejsce, a i na rynkach akcji szczytów nie zanotowano. Poziom optymizmu graczy jest zbyt niski. Po jakimś czasie rynki się otrząsną. Być może pojawią się jakiś inne dane, które ponownie oddalą mentalnie możliwość podniesienia stóp procentowych i rynek powoli zapomni o ostatnim raporcie o rynku pracy, a przynajmniej raport ten straci swoją wyrazistość. I słusznie, bo nie należy przywiązywać zbyt dużej wagi do jednego odczytu, choć sam raport nie powinien być zapomniany. To mimo wszystko pozytywny sygnał, że sytuacja w USA się poprawia. Dzięki niemu zmalały nieco, choć nadal są dość spore, obawy o pojawienie się drugiej fali recesji. Póki będą one realne, Fedu nie należy się obawiać. Bernanke nie dopuści do tego, by pisano o nim, jako o tym, który popełnił identyczny błąd, który sam wytykał swoim poprzednikom sprzed 70 lat.

13 komentarze »

Komentarz autorstwa AMATOR
6 Grudzień 2009, 13:38

Wydaje mi się, że nakierowanie opinii publicznej na rynek pracy jest znacznym uproszczeniem i odwróceniem uwagi
przez Fed i administrację. Rynek pracy rzeczywiście po dotkliwym spadku ma szanse na odbicie i to właśnie będzie eksponowane
jako sukces, ale inne problemy jak popyt, niespłacane kredyty czy rynek nieruchomości komercyjnych niewiele się zmieniły i myślę, że tak szybko się nie poprawią, bo np. jak ktoś był bez pracy i ją dostał, to najpierw spłaci długi (jak je ma - a raczej ma), a o nowych kredytach zapomni ze względu na jeszcze kruchość rynku pracy itp. i koło się zamyka. Ameryka ma więcej problemów i oprócz drukowania na potęgę waluty
nie wprowadza żadnych reform. Moim skromnym zdaniem Fed, administracja USA i inne kraje ogarnięte kryzysem stały się zakładnikami “elit finansowych”. Upadek Lemana był straszakiem. Albo nam pomożecie i wyciągniecie, albo my powoli będziemy upadać, a ludzie wam tego nie darują, bo u nas mają swoje pieniądze. To był rok wyborczy, więc zadziałało. Fed od tego czasu kluczy i mam wrażenie, że nie ma pomysłu co dalej robić, a kasa którą wydrukowali hula po świcie i pracuje dla wąskiej grupy, dla tej, która ten kryzys w uproszczeniu wywoła. Jak to się ma do giełd? Myślę, że poszły za daleko i teraz trochę są zagubione. Niejednoznaczne wynik,i niezdecydowanie Fedu mogą doprowadzić do dużych wahani nawet przed końcem roku i korekty. Niepewność i niepokój to chyba będzie teraz pokazywał rynek, więc może lepiej skasować duże zyski i zaczekać z boku.

Komentarz autorstwa wojtas
6 Grudzień 2009, 14:51

Panie Kamilu,

Jest Pan w błędzie pisząc o niskim poziomie optymizmu. Bull/Bear Ratio obliczany przez Investors Inteligence według odczytu na 1 XII 2009 osiągnął poziom 2,99, najwyższy od IX 2007. Pamięta Pan co rozpoczęło się w tym czasie?

Nie powinien Pan wnioskować o optymiźmie/pesymiźmie tylko przez obserwację zmienności naszych notowań. Nasz rynek podobnie jak inne rynki wschodzące jest w tej chwili rozgrywany przez lewarowany tanim kapitałem kapitał zachodni i tam należy szukać przejawów optymizmu/pesymizmu.

Komentarz autorstwa ms
6 Grudzień 2009, 15:11

rynek pracy to tylko zasłona dymna - liczy sie popyt i inwestycje a praca to tylko pochodna tych dwóch poprzednich.

Komentarz autorstwa stachanov
6 Grudzień 2009, 15:50

Zaczynam czytać akapit i , ponieważ widzę lipę, przechodzę do następnego akapitu. Ale i tu lipa. Autor coś tam klepie i liczy chyba na to, że coraz mniej ludzi to czyta. Ale ja czytam i próbuję coś mądrego w tym znaleźć. Nadaremnie… Panie Kamilu, za długo pan już to robi. Już widać jak pan się potwornie męczy. Może niech pan poprosi kuczyńskiego o współpracę. Razem na pewno nic mądrzejszego nie stworzycie, ale chociaż będzie się z czego pośmiać. Pozdrawiam, stachan

Komentarz autorstwa michalpoland
6 Grudzień 2009, 18:23

W dużej mierze zgodzę się z Pana ‘analizą’.
Falowy ruch i publikacja pozytywnych danych z rynku pracy poprzedzona kilka tygodni temu pozytywną publikacją z rynku budownictwa nastraja zbyt dużym optymizmem wśród inwestorów; co do dalszych wzrostów należy poczekać na kolejne dane z rynku pracy które potwierdzą poprawę sytuacji w Stanach. Jeśli opublikowane zostaną jeszcze raz czy dwa takie dane fundamentalne to wybuchy optymizmu mamy gwarantowany. Trzeba wierzyć w trend i Świętego Mikołaja ;) Wesołych Świąt ;)

Komentarz autorstwa Graj longa
6 Grudzień 2009, 19:24

Co nas interesuje rynek pracy w USA? Tam zrobili sobie sesję na plus ale jaki marny a u nas mamy nowe szczyty!.
Super, dane w stanach dobre u nas 2,5% a usa parę dziesiętnych widać, że tam, kasy brakuje ….
Przypomnijcie sobie kilka sekund po podaniu danych, u nas poszły kosze, nie było uzasadnienia dla koszy ale poszły…Czemu?
A bo dalej gramy tę samą grę, up, up. Ofe nic nie odda bo nigdy nie oddaje, fundy mamią znów fizycznych poprzez sprzedawców o stopach zwrotu, organizują konkursy zachęcają do sprzedaży jednostek, w stanach kasa odpływa od akcji…. a u nas? U nas to samo do góry, to co, że obroty spółkami słabe to co, że nie ma potwierdzenia. Wszyscy są radzi bo rośnie to dobrze … byle jak ale dobrze. Skończy się jak zwykle, kiedy? Tego nie wie nikt. Pewnego dnia nie przyjdzie przelew do fundów i to będzie koniec.

Panie Kamilu proszę spojrzeć szerzej na nasz rynek, na jego dane, na firmy które borykają się z kłopotami, tam jest odp.
To co teraz nim napędza to kasa która płynie do fundów, kasa za zagranicy, na kosze, na ETF, skończy się to jak zwykle (a może w piątek był koniec?) tak samo wielkim płaczem. Wszyscy myślą powtórka kryzysu nie wróci, wszyscy piszą 2500 a od stycznia spadki …. lubię to WSZYSCY.

Komentarz autorstwa Pawel
6 Grudzień 2009, 19:42

Analiza ciekawa, tylko jakoś co to ma wspólnego konkretnie z futures i analizą futures to się doszukać nie mogłem. Zwykła analiza.

Komentarz autorstwa chris
6 Grudzień 2009, 21:09

Pana analiza nie ma nic wspólnego z tytułem, ani cienia prognozy na przyszły tydzień na polskich futuresach. Po co pan analizuje wyłącznie rynki zagraniczne?! Żałosne…

Komentarz autorstwa Mów mi John, nie Heniek
6 Grudzień 2009, 22:54

A chciałbyś żeby za kazdym razem było tylko i wyłącznie o Futures ? Chyba znaczna większość by tego nie chciała..

Komentarz autorstwa franek
6 Grudzień 2009, 23:39

daj Pan wykresikow pare i plebs ucichnie :)

Komentarz autorstwa mimi
7 Grudzień 2009, 00:13

Własnie w piątek biuro maklerskie ingsecurities na 5 min do końca sesji odcieło mnie od rynku .wyłączono program sidoma 8.
Jak tu grać z oszustami.miałem juz taki przypadek i nastepnego dnia otwarcie na runku terminowym 70 punktów do góry przy kontrakcie zagranym na zniżkę.To się nazywa gra .W piętek gdy mnie odcieli zadzwoniłem telefonicznie co się stalo na 3 min do końca sesji .Usłyszałem od
maklera zamykaj Pan szybko jeszcze Pan zdążysz. Na polskiej giełdzie z indywidualnym inwestorem robi się co chce i kosze zleceń
lecą za każdym razem jak sobie nie moga poradzić z inwestorem ,W piątek przez 6 godzin dreptanie w miejscu , a potem tęgi głowy USA wymyśliły,choćby takie dane jak podano w piatek. To są kpiny z inwestorów. Jaja by se dali ogolić za 600 PLN.Tylko trzeba jeszcze je mieć. Jak im nie pasuje opcja polityczna to najchętniej
w ciągu miesiąca pozamykali by wszystkie swoje Banki i fabryki w Polsce .Pamiętam jak zamykali w Mławie fabrykę telwizorów kilka lat temu .To się nazywa Pomoc USA .Złoty najmocniejszy dolar słaby.
pozdrawiam

Komentarz autorstwa Anonim
7 Grudzień 2009, 02:22

Zalosne to sa wasze komentarze, czy wy myslicie,ze ktos wam tu napisze: “za tydzien fw20 po 2650″? Czy jak? naczyta sie Taki leszcz, otwiera pozycje na 1 albo 2 kontrakty i lansuje sie ze trader… Jesli chcecie to przepowiem wam przyszlosc… juz wkrotce dostaniesz margin call i bedziesz musial doplacac do rachunku! Zastanowcie sie , czy gdyby ktos mial taka szklana kule i wiedzial co to bedzie w nastepnym tygodniu to pracowalby gdzies? Zamiast wypisywac takie brednie to radze skonczyc z gra, zaoszczedzi wam to sporo gotowki, poniewaz na zarabianie pieniedzy nie macie szans jeszcze przez dlugie lata.. Pozdr

Komentarz autorstwa Option
8 Grudzień 2009, 10:31

Żałosny to Ty jesteś “Anonim”. Zamiast obrażać innych, wyzywać ich od leszczy i przekreślać ich szansę na zarabianie gotówki zajmij się sobą i spójrz w swój rachunek, czy tam czasami nie trzeba dopłacać. Każdy ma prawo do wyrażania swojej opinii. Jeżeli komuś nie pasuje nieokreśloność Pana Kamila to ma do tego prawo, aby to wyrazić. Ja także to zauważam. Stan mojego rachunku jest moją sprawą i nic Ci do tego. A Ty “anonim” jeżeli jesteś Taki rekin to zostaw to mniemanie sobie i pław się w samouwielbieniu i pysze, ale innych zostaw w spokoju.

Zostaw komentarz