Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Jesteś na: Strona główna / Blogi

Blogi Felietony Tomasza Wiśniewskiego

Rok: Miesiąc

Media społecznościowe na usługach indeksów giełdowych

21 kwietnia 2017, 08:21

Jednym z głównych elementów większości serwisów internetowych jest możliwość komentowania publikowanych w tych serwisach informacji. Można mieć wiele zastrzeżeń do tych komentarzy, szczególnie w kontekście tekstów negatywnych, ważne jest jednak, że o kimś albo o czymś się dyskutuje.

Od jakiegoś czasu na jednej z amerykańskich giełd funkcjonuje indeks, do którego spółki kwalifikowane są na podstawie analizy liczby poświęconych im w internecie komentarzy.

Możliwość publicznego wypowiadania się przybrała na sile wraz z pojawieniem i upowszechnieniem serwisów społecznościowych, takich jak Facebook czy Twitter. O znaczeniu tego typu serwisów na rynku kapitałowym niech świadczy fakt, że już w 2013 r. amerykańska Komisja Papierów Wartościowych (SEC) przedstawiła wytyczne odnośnie zasad publikacji informacji przez spółki w mediach społecznościowych. Stało się tak po dyskusji na rynku amerykańskim po publikacji przez jednego z dyrektorów informacji o liczbie klientów spółki publicznej. Obecnie kluczowe z punktu widzenia inwestora jest śledzenie oficjalnych profili i kanałów spółek oraz skali komentarzy dotyczących publikowanych informacji. Dane te mogą być oczywiście źródłem dalszych analiz i można przypuszczać, że to one stanowią inspirację do utworzenia indeksu skupiającego się na najchętniej komentowanych spółkach.

Zgodnie z przyjętymi założeniami, nowy indeks śledzi kursy spółek, które kwalifikowane są do niego na podstawie narzędzi analizy mediów społecznościowych i zastosowanego w tym przypadku wskaźnika S-Scores. Spółki do tego indeksu wybierane są z grupy największych amerykańskich firm, których lista jest aktualizowana raz na kwartał. Na początku lipca 2016 r. lista ta obejmowała około 450 przedsiębiorstw. Co ważne, portfel indeksu jest aktualizowany codziennie. Każdego dnia tuż przed rozpoczęciem sesji z grupy największych spółek wybieranych jest 25 z nich na podstawie analizy wskaźnika S-Scores. Udział każdej spółki w indeksie jest taki sam. Dzienna wartość indeksu wyznaczana jest na podstawie różnicy pomiędzy ceną kupna (kurs otwarcia) i sprzedaży (kurs zamknięcia) wszystkich uczestników indeksu.

W przypadku indeksu najchętniej komentowanych w mediach społecznościowych spółek, tak jak w przypadku wszystkich indeksów akcji, kluczowe jest uzyskanie odpowiedzi na pytanie: czy taka selekcja skutkuje istotną różnicą stopy zwrotu w relacji do przeciętnej rynkowej? Takie wnioski można wyciągnąć w wyniku przeliczenia wstecz wartości nowego indeksu i ich porównanie do indeksu całego rynku – S&P 500.

Okazuje się, że od 2015 roku do końca marca tego roku stopa zwrotu indeksu spółek społecznościowych wyniosła ponad 45 proc. W tym czasie indeks S&P 500 zyskał 15 proc. Co ciekawe, wskaźnik najchętniej komentowanych spółek w mediach społecznościowych przez większość okresu poruszał się w takim samym trendzie jak indeks benchmarkowy. Dopiero pod koniec lutego ubiegłego roku nastąpił jego wyraźny wzrost. O ile S&P 500 zyskał w 2016 roku 10 proc., o tyle indeks „spółek społecznościowych” wzrósł o blisko 40 proc. W tym roku stopy zwrotu obydwu indeksów są zbliżone i kształtują się na poziomie 5 proc.

Warto zadać sobie pytanie, czy utworzenie takiego indeksu dla naszego rynku byłoby możliwe. Co do zasady – na pewno tak. Już teraz w wielu krajowych serwisach specjalistycznych można znaleźć zestawienia informujące o najczęściej komentowanych spółkach. Proces ten zapewne wymagałby usystematyzowania i bardziej kompleksowego spojrzenia na zakres danych i wykorzystania specjalistycznych narzędzi, jak ma to miejsce w przypadku rynku amerykańskiego. Aczkolwiek na dziś wprowadzenie takiego samego rozwiązania nie byłoby możliwe. Przede wszystkim dlatego, że amerykański serwis analityczny pokrywa jedynie 4000 lokalnych spółek, notowanych na giełdach w Stanach Zjednoczonych. Wydaje się jednak, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby w krótkim czasie mogło powstać w Polsce narzędzie, które będzie odnosiło się do analizy spółek krajowych. A od tego pozostaje już tylko krok do utworzenia indeksu.

Przy okazji nowego wskaźnika warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. Chodzi o częstotliwość aktualizacji portfela. W przypadku klasycznych indeksów takie operacje przeprowadzane są zazwyczaj raz na kwartał, skład indeksu „spółek społecznościowych” jest aktualizowany codziennie. Czy w takiej sytuacji wskaźnik ten możemy uznać za indeks tworzony w sposób aktywny czy jeszcze pasywny? Mimo wszystko wydaje się, że nadal możemy określić go mianem klasycznego indeksu giełdowego. Uzasadnia to z góry znana wszystkim uczestnikom rynku metodyka, co jest jednym z kryteriów potwierdzających, że mamy do czynienia z indeksem giełdowym.

brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Zostaw komentarz