Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Jesteś na: Strona główna / Blogi

Blogi Felietony Damiana Rosińskiego

Rok: Miesiąc

Długoterminowe fundamenty dolara wzmocnione

8 lutego 2017, 11:04

Na inauguracyjne przemówienie 45. prezydenta USA Donalda Trumpa dolar zareagował osłabieniem, co jednak nie dziwi, patrząc na dominującą od początku roku, krótkoterminową tendencję. Długoterminowe perspektywy tej waluty rysują się korzystnie i z fundamentalnego punktu widzenia w horyzoncie dwóch–trzech lat dolar najpewniej dalej będzie zyskiwał.

Na efekty działań nowego prezydenta i ich wpływu na wycenę dolara, np. poprzez zmianę tempa podwyżek stóp procentowych, nie mówiąc już o wpływie na gospodarkę, trzeba będzie poczekać.

Aprecjacja będzie odzwierciedleniem siły amerykańskiej gospodarki, jej relatywnej przewagi nad gospodarkami kluczowych partnerów handlowych oraz lepszych perspektyw na przyszłość. Większy popyt na walutę, przy obniżonym zapotrzebowaniu na obce, będzie zaś konsekwencją polityki nowego prezydenta, którą w skrócie wyłożył podczas zaprzysiężenia.

Zacznijmy jednak od krótszego horyzontu, tj. najbliższych miesięcy. W perspektywie końca zimy i pierwszych tygodni wiosny spodziewam się podtrzymania tendencji odwracania narosłych w IV kwartale ub.r. długich pozycji w dolarze. Ankiety prowadzone wśród inwestorów wskazują, że oczekiwanie dalszego umocnienie waluty USA to jedna z najbardziej „tłumnych” inwestycji 2017 r. Ponieważ rzadko większość na rynku ma rację, należy oczekiwać, że przynajmniej w pierwszej części roku zajęcie takiej pozycji nie przyniesie zysku.

Spodziewamy się, że najbardziej popularny indeks dolara (DXY) zamelduje się wkrótce w rejonie 98 pkt, a EUR/USD wzrośnie do 1,10. Przy czym, co podkreślam, to raczej minimalne zasięgi osłabienia amerykańskiej waluty, a nie szczyt możliwości euro i pozostałych walut z grupy G7 w zarysowanym horyzoncie czasu.

Z fundamentalnego punktu widzenia umocnienie euro – ma zdecydowanie dominującą pozycję w koszyku DXY – wspierać będą lepsze wyniki europejskiej gospodarki oraz dalsze przyspieszenie inflacji wzmagające presję na bank centralny, by ograniczył skalę/długość trwania programu skupu aktywów (QE). O zmniejszającej się presji na wyprzedaż wspólnej waluty świadczy brak negatywnej reakcji rynku na wciąż bardzo gołębie, bagatelizujące ostatni skok inflacji wypowiedzi prezesa Europejskiego Banku Centralnego M. Draghiego.

W średnim i długim terminie, za który w przypadku rynku walutowego przyjmuję okres powyżej sześciu miesięcy, sytuacja euro nie prezentuje się już tak optymistycznie. Dokładnie odwrotnie jest, jeśli chodzi o dolara.

Plany dotyczące polityki gospodarczej nowej administracji – potwierdzone w przemówieniu inauguracyjnym Trumpa – wskazują na chęć przyspieszenia wzrostu gospodarczego m.in. poprzez znaczne poluzowanie polityki fiskalnej (wzrost wydatków infrastrukturalnych oraz obniżenie podatków). „Zbudujemy nowe drogi i autostrady, i mosty, i lotniska, i tunele, i kolej w całym naszym wspaniałym kraju” – mówił Trump pod Kapitolem.

Odpowiedzią banku centralnego na łagodną politykę fiskalną będzie najpewniej restrykcyjna polityka pieniężna, by bilans tzw. policy mix został zachowany i nie oddziaływał w kierunku zwiększonej cykliczności koniunktury. Ostatnie głosy prezes Fed J. Yellen, ale też innych członków komitetu odpowiedzialnego za politykę monetarną, wskazują, że tak właśnie na zapowiadane zmiany podejścia rządu do gospodarki zapatrują się przedstawiciele banku. Yellen mówiła w wystąpieniu w San Francisco o „niemiłej niespodziance, jaka czeka gospodarkę, jeśli Fed zbyt późno zacznie podnosić stopy”. To oczywista zmiana retoryki prezes Fedu, która miała dotychczas opinię „gołębicy”. Przyspieszenie tempa normalizacji polityki pieniężnej będzie w naturalny sposób kierować inwestorów w stroną dolara.

Ale także inne czynniki wskazują, że najbliższe lata mogą nadal należeć do dolara. Zapowiedź renegocjacji układów o wolnym handlu, wprowadzania ceł na towary kierowane na rynek amerykański, jeśli ich produkcja prowadzona będzie poza USA (patrz: przypadki przemysłu motoryzacyjnego), czy szerzej preferowanie amerykańskiego ponad zagraniczne („kupuj amerykańskie, zatrudniaj Amerykanów” jako kwintesencja priorytetów administracji Trumpa) będą, równolegle, wspierać popyt na dolara i ograniczać na waluty obce. To oczywisty przepis na wzrost ceny danej waluty.

Na efekty działań nowego prezydenta i ich wpływu na wycenę dolara, np. poprzez zmianę tempa podwyżek stóp procentowych, nie mówiąc już o wpływie na gospodarkę, trzeba będzie poczekać. Stąd nawrotu aprecjacji dolara spodziewam się najwcześniej w połowie roku. Nie będzie zaskoczeniem, jeśli amerykańska waluta siłę wykaże dopiero z końcem roku czy w 2018 r. Wygląda jednak na to, że końcowe lata dekady upłyną pod dyktando waluty USA.

dolar

brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Zostaw komentarz