Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Jesteś na: Strona główna / Blogi

Blogi Felietony Piotra Kuczyńskiego

Rok: Miesiąc

Wyścig Fedu z Trumpem

18 kwietnia 2017, 06:45

Na początku marca rozpoczęła się na rynkach niewielka korekta. Skupię się na Wall Street, bo to z niej inni biorą przykład. Warto odnotować, że w USA uśredniony wskaźnik C/Z spółek w indeksie S&P 500 mierzony za ostatnich 12 miesięcy przekracza 26, a prognozowany w tym roku ma spaść do 19 (z tym że wiadomo, jak to jest z prognozami…). Usprawiedliwiona wartość to okolice 15.

Poparcie dla Trumpa lokuje się w okolicach 40 proc, a dezaprobaty powyżej 50 proc. Żaden z ostatnich prezydentów, w tym okresie swojej prezydentury, nie miał tak niskich notowań.

Nie znaczy to, że indeksy nie mogą dalej rosnąć – nie ma poziomów, które dałoby się w hossie przewidzieć, bo chciwość ludzka jest nie do zmierzenia. Poza tym sekretarz skarbu Steven Mnuchin powiedział niedawno, że podatki, deregulacja i bilion dolarów włożony w infrastrukturę spowodują, iż rynki finansowe będą wyglądały na niedowartościowane. Może się w krótkim terminie nie mylić (potem brak podatków może doprowadzić do pięknej katastrofy, mimo że USA panują nad dolarem).

Oficjalnym powodem korekty było to, że nie udało się w Izbie Reprezentantów przyjąć ustawy o ochronie zdrowia (Trumpcare), która miała zastąpić Obamacare. W tej izbie przewaga republikanów jest miażdżąca, więc teoretycznie nawet przy sprzeciwie wszystkich demokratów (tak właśnie głosowali) ustawa Trumpa powinna zostać przepchnięta.

Republikanie jednak wycofali ustawę. Nic dziwnego, bo po pierwsze, nie mieli wystarczającej liczby głosów, a po drugie, poparcie sondażowe dla ich ustawy lokowało się w okolicach 20–30 proc., ponad 50 proc. Amerykanów sprzeciwiało się jej przyjęciu. Niewielka część republikanów zbuntowała się dlatego, że ustawa była źle oceniana przez Amerykanów – przede wszystkim zbuntowali się dlatego, że ustawa była zbyt hojna (sic!).

Z całą pewnością nie pomogło Trumpowi i Wall Street to, co dzieje się w sondażach. Poparcie dla Trumpa lokuje się w okolicach 40 proc., a dezaprobaty powyżej 50 proc. Żaden z ostatnich prezydentów w tym okresie swojej prezydentury nie miał tak niskich notowań. Problemem (chwilowym) dla rynków byłoby, gdyby poparcie dla Donalda Trumpa spadło poniżej np. 30 proc., bo wtedy mało kto będzie chciał popierać prezydenta, a wybory do Izby Reprezentantów odbywają się co dwa lata (najbliższe w 2018 r.).

Dużo ważniejsze niż ustawa zdrowotna jest obniżenie podatków, deregulacja rynków finansowych i zasilenie infrastruktury bilionem dolarów. Tutaj podziały w Izbie Reprezentantów będą biegły zupełnie inaczej. Trump olbrzymią część swoich pomysłów zapewne jest w stanie przeprowadzić. Problemem jest jednak czas, w którym może to zrobić.

Ostatnie komentarze znawców tematu mówią wyraźnie, że Biały Dom, po pierwsze, nie ma specjalistów od podatków i musi ich dopiero zatrudnić. Po drugie, taka reforma podatkowa nie jest prosta i będzie zmieniała wiele regulacji. Inaczej mówiąc, potrzeba czasu, czasu i jeszcze raz czasu. A byki na Wall Street mogą tego czasu już nie mieć zbyt dużo.

5 kwietnia w USA kończyła dzień publikacja protokołu z ostatniego posiedzenia FOMC, co często pomaga bykom. Tym razem zaszkodziła. Znalazło się bowiem w tym protokole to, o czym niedawno mówił William C. Dudley, szef Fedu z Nowego Jorku – stwierdził on, że Fed powinien zacząć sprzedawać aktywa, które skupił podczas procesu luzowania ilościowego. W protokole z posiedzenia FOMC mówiło się o zmianie polityki zarządzania tymi aktywami (obecnie to już około 4,5 biliona dolarów). Na początek zapewne nie będą inwestowane odsetki od tych aktywów, a potem rozpocznie się ich sprzedaż.

Nic dziwnego, że właśnie tego dnia ze sporych zwyżek indeksów zrobiły się niewielkie spadki. Jeśli bowiem Fed zacznie zmniejszać swój bilans, to wpuszczone do sektora finansowego kapitały zaczną się kurczyć, a to co prawda nie zaszkodzi zbytnio realnej gospodarce, ale rynkowi akcji z pewnością w dłuższym terminie zaszkodzi, bo przecież podczas ośmioletniej hossy to dzięki luzowaniu ilościowemu indeksy rosły tak mocno.

Dlatego też w interesie zwolenników wzrostu indeksów (również w Polsce) jest, żeby wyścig: zmiana polityki Fedu kontra zmiany podatkowe i deregulacja sektora finansów wygrało to ostatnie. Na razie czekamy na lipiec, bo wtedy to projekt zmian podatkowych ma trafić do Kongresu (miał być przedstawiony w połowie marca…). Nadzieja powinna na razie pomagać bykom, ale jeśli nadzieja przegra z Fedem, to ten rok zakończy trwającą jeszcze hossę.

brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Zostaw komentarz