Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Jesteś na: Strona główna / Blogi

Blogi Felietony Roberta Morawskiego w Parkiecie.

Rok: Miesiąc

Cud nad Wisłą?

5 czerwca 2017, 10:37

Chciałbym uwierzyć, że zwiększenie wpływów z podatku od towarów i usług, obserwowane od początku roku w oficjalnych statystykach, jest efektem kilku spektakularnych zmian w przepisach prawa i domorosłego zastosowania prostego keynesizmu. W tym momencie trudno ustalić, czy faktycznie zaistniała korelacja między pobudzaniem koniunktury metodą wzmacniania konsumpcji a wpływami z VAT. Albo czy twórcy piramid i innych konstrukcji optymalizacyjnych tak się przepłoszyli, że zaczęli potulnie zwozić VAT do urzędów skarbowych ciężarówkami. Czynników, które sprawiły, że wpływy z VAT rosną, może być więcej, a ich źródeł należy poszukiwać także w okresie sprzed dokonanej w naszym kraju zmiany władzy.

Powstaje pytanie – co będzie za czas jakiś, gdy rozpocznie się kryzys, wpływy z VAT spadną, a wydatki pozostaną na niezmienionym poziomie?

Apologetom, którzy po I kwartale chcieliby laur zwycięzcy wręczać niszczycielom całych „wesołych miasteczek VAT”, przypominam jednak o dwóch możliwościach. Pierwsza wynika z korelacji zdarzeń, wydawało by się logicznie powiązanych, ale później znanych jako zupełnie przypadkowe. Historia pokazuje, że czasem „cud koniunkturalny” zbiega się zupełnie przypadkowo z ważnymi wydarzeniami historycznymi. Na przykład w 1926 r., gdy Józef Piłsudski przejął w Polsce władzę, rozpoczął się krótki okres koniunktury, który wzmocnił go politycznie u progu światowego kryzysu. Koniunktura jakby światowa, ale to z niej ubito lokalną polityczną śmietankę, która do dziś wiąże się ze wspomnieniem tamtego „lepszego czasu”.

Druga istotna kwestia, ściśle już związana z teraźniejszością i korelacją, sprowadza się do przypomnienia, że podatek VAT, jako podatek konsumpcyjny, jest w dużej mierze uzależniony od wahań gospodarczych, podczas gdy wydatki, tak chętnie finansowane dziś z uzyskiwanej „nadwyżki”, są najzwyczajniej w świecie sztywne. Sztywne w rozumieniu prawnym i politycznym, co pokazuje m.in. przykład z wypowiedzi polityków opozycji, którzy nie zamierzają przerywać festiwalu obietnic wyborczych. Powstaje więc pytanie: co będzie za czas jakiś, gdy rozpocznie się kryzys, wpływy z VAT spadną, a wydatki pozostaną na niezmienionym poziomie?

Historia pokazuje nazbyt dobitnie, że coś, co w teraźniejszości określane jest mianem wielkiego sukcesu, a nawet cudu, po latach okazuje się zwykłym przypadkiem. Wierzącym w cuda przypadek pomaga wzmocnić wiarę, realistom utrudnia przekonanie do faktów tych, którzy już uwierzyli.

brak komentarzy

Brak komentarzy.

Dodawanie komentarzy jest aktualnie wyłączone.