Rynek dojrzał do zmian
30 maja 2010, 18:49
Na rynkach rozwiniętych, w tym w krajach starej Unii Europejskiej, nie ma ustawowego pojęcia „makler”, czy też „doradca inwestycyjny”. Nie ma też licencjonowania tych zawodów. Nie występuje również wymóg zatrudniania przez instytucje rynku kapitałowego określonej liczby osób z taką licencją. Czy polski rynek finansowy nie jest rozwinięty? Obecne obowiązujące rozwiązania pochodzą sprzed 20 lat, a przez ten czas wiele się zmieniło. Rynek zatem dojrzał do zmian związanych ze zniesieniem licencjonowania zawodów, w tym systemem egzaminowania maklerów i doradców.
Urząd Komisji Nadzoru Finansowego prowadzi szczegółowe analizy dotyczące ścisłego przestrzegania postanowień dyrektywy MiFID I oraz MiFID II w kontekście profesjonalnego doboru kadr przez instytucje finansowe oraz odejścia od licencjonowania zawodów. Całościowe spojrzenie na rynek finansowy pokazuje, że na przykład, na rynku bankowym nie ma egzaminów państwowych, np. wobec osób zarządzających ryzykiem. Należy więc dążyć do ujednolicenia cross-sektorowego.
Zniesienie licencjonowania nie spowoduje likwidacji zawodów maklera czy doradcy inwestycyjnego (kwestia nazewnictwa zawodów jest kwestią wtórną), nie nastąpi też „pauperyzacja” kadr. Wręcz przeciwnie, chodzi o profesjonalizm, etykę osoby zarządzającej portfelami, a nie o jej tytuł zawodowy, gdyż firmy inwestycyjne będą zainteresowane pozyskaniem profesjonalistów, natomiast ci ostatni, będą zdeterminowani do uzyskania jak najlepszej wiedzy, i co istotne, będą ją na bieżąco uaktualniać, aby sprostać wymogom rynku i potencjalnych pracodawców (firm inwestycyjnych). Na europejskim rynku finansowym znana jest licencja dla firm inwestycyjnych, które ponoszą odpowiedzialność za jakość pracy swoich pracowników. W Polsce mamy dualizm przejawiający się tym, że KNF nadzoruje zarówno firmy inwestycyjne, jak i ich pracowników.
Także pojęcie doradcy inwestycyjnego, którego obowiązek zatrudnienia jest zagwarantowany ustawą rozwiązaniem nieznanym w innych krajach europejskich. W Polsce licencjonowanie doradców połączone z bardzo trudnym egzaminem doprowadziło do sytuacji, w której w ciągu 18 lat wydano około 300 licencji. Wobec obowiązku zatrudnienia doradcy przez podmioty rynku finansowego zajmujące się zarządzaniem portfelem dochodzi do sytuacji, kiedy firmy fikcyjnie zatrudniają osobę z licencją, aby wypełnić obowiązek ustawowy. Jest to klasyczny przykład tego, jak reglamentacja dostępu do zawodu ogranicza konkurencję, obniżając jakość świadczonych usług.
Egzaminy nie zwiększają trwale kompetencji osób uzyskujących licencje. Słabością tego rozwiązania jest to, że badany jest stan wiedzy na moment uzyskania licencji. W świecie szybko zmieniającego się rynku finansowego, ze względu na konieczność ochrony klientów, taka sytuacja jest nie do zaakceptowania. Dlatego lepszym rozwiązaniem jest pozostawienie firmom inwestycyjnym możliwość wyboru pracowników, a zarazem wyposażenie nadzoru w możliwość przeprowadzenia egzaminu interwencyjnego, który umożliwi sprawdzenie czy podmiot wypełnia obowiązek zatrudnienia osób z odpowiednią wiedzą. Warto też wrócić do zgłoszonej kilka lat temu koncepcji środowiska maklerskiego dotyczącej zniesienia obowiązku zatrudniania określonej liczby osób przez firmy inwestycyjne wynikającego z art. 83 ustawy o obrocie instrumentami finansowymi.