Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Jesteś na: Strona główna / Blogi

Blogi Felietony Mirosława Kachniewskiego w Parkiecie

Rok: Miesiąc

200 lat GPW

18 maja 2017, 09:30

Jest 2191 r. Obchodzimy 200. rocznicę powstania GPW, choć mało kto pamięta, jak oryginalnie rozwijany był ten skrót. Dziś, po wielu zakrętach historii spółki, po wielokrotnej zmianie modelu biznesowego, po wielokrotnym rebrandingu, warto przypomnieć, jak wówczas funkcjonowała tzw. giełda papierów wartościowych. Jak irracjonalne – z perspektywy dzisiejszego usera – występowały ograniczenia natury regulacyjnej, biznesowej czy wreszcie w odniesieniu do podstawowego parametru – usability.

Rocznica zburzenia giełdy we Frankfurcie do dziś obchodzona jest przez szerokie masy jako święto wolności bogacenia się i stała się początkiem nowego świata finansów

Ówczesne ograniczenia regulacyjne były nie tylko niezrozumiałe z dzisiejszej perspektywy, ale także dla podmiotów funkcjonujących w XXI w. Istniał wówczas kuriozalny podział geograficzny, tj. przypisanie regulacji do danego obszaru. A warto nadmienić, że już wtedy znany był – prymitywny wprawdzie, ale na owe czasy wystarczający – sposób komunikacji na odległość, zwany internetem. Z jednej strony można było z wykorzystaniem tego środka komunikacji dokonywać transakcji na dowolnym kontynencie, a z drugiej – regulatorzy i nadzorcy zamykali się w skorupie danego obszaru.

Najciekawszym fenomenem owych czasów było pojęcie „rynku regulowanego”, w którym współcześni początkowo nie widzieli oksymoronu. Rynek kapitałowy, który wcześniej postrzegany był jako przeciwieństwo komunizmu, zaczął niebezpiecznie dryfować w kierunku coraz bardziej dosłownego rozumienia pojęcia „rynku regulowanego” – od regulacji instytucji infrastrukturalnych, poprzez szczegółowe uregulowanie postępowania poszczególnych grup uczestników rynku, aż po uregulowanie cen papierów wartościowych.

Dwieście lat temu na GPW funkcjonował bardzo ciekawy model biznesowy – dostawcy towaru na ten rynek (wówczas nazywani emitentami papierów wartościowych) musieli płacić grube pieniądze za to, żeby ktoś mógł zarabiać na obrocie ich akcjami! Co więcej, opłaty te były niezależne od osiąganych przez emitentów korzyści i były systematycznie podnoszone wraz z obniżaniem atrakcyjności giełdy. Było to możliwe dlatego, że wówczas spółki, które zadebiutowały na danej giełdzie, były do niej przywiązane i nie mogły zmienić rynku notowań, choćby one same i ich inwestorzy tego chcieli.

Znany już wówczas crowdfunding nie był wystarczającym impulsem do zmiany. Dopiero crowdinvesting zrewolucjonizował model funkcjonowania pośrednictwa na rynku finansowym, spowodował, że przedsiębiorcy poszukujący kapitału szli nie na giełdę, ale w stronę zaawansowanych technologicznie i przyjaznych dla userów rozwiązań. Tania forma kojarzenia potrzebujących pieniędzy z tymi, którzy mieli ich nadwyżki, wsparta szczegółową analizą wcześniejszych dokonań osób zarządzających (jako ciekawostkę można dodać, że badanie tych malutkich okruchów informacji było wówczas szumnie określane jako analiza „big data”) okazała się modelem biznesowym, który musiał wygrać.

Najbardziej jednak zadziwia usability (czy też jego brak) w stosowanym wówczas modelu zawierania transakcji. Akcjonariusz nie mógł swobodnie dysponować swoimi akcjami, tylko musiał je trzymać na rachunku specjalnej instytucji (zwanej wówczas domem maklerskim) i tylko za jej pośrednictwem mógł sprzedać własność. Trudno dziś to zrozumieć i w to uwierzyć, więc wypada opisać ten proces bardziej szczegółowo: żeby sprzedać akcje, inwestor daje zlecenie do domu maklerskiego, ten przekazuje je na giełdę, tam jest zawierana transakcja przez inny dom maklerski w imieniu innego inwestora. Co więcej, akcje były przypisane do konkretnej giełdy (tylko na niej można było dokonywać transakcji) i były „przechowywane” w konkretnym „depozycie” papierów wartościowych.

A jednocześnie funkcjonowały już tzw. platformy aukcyjne, z wykorzystaniem których można było swobodnie dokonywać transakcji innymi dobrami i usługami, a nawet platformy peer-to-peer, które bezpośrednio kojarzyły ze sobą strony transakcji. Znany był system block-chain, umożliwiający kontrolę obiegu papieru wartościowego bez centralnego „depozytu”, znany był zdecentralizowany model komunikacji zwany wówczas mediami społecznościowymi. Niemniej, na rynku kapitałowym, który kiedyś był forpocztą innowacyjności, pozostał skansen konserwowany regulacjami rodem z XIX w.

Mając na względzie powyższe niedoskonałości i niedostosowanie giełd do uciekającej rzeczywistości, aż dziw bierze, że dopiero w latach 20. XXI w. doszło do rewolucji finansowej. Akcjonariusze przeprowadzili batalię o odzyskanie wolności dla swoich pieniędzy i możliwości ich inwestowania zgodnie ze swoją wolą i wiedzą. Rocznica zburzenia giełdy we Frankfurcie do dziś obchodzona jest przez szerokie masy jako święto wolności bogacenia się i stała się początkiem nowego świata finansów – taniego (pozbawionego zbędnych pośredników), prostego (pozbawionego rzekomej „wiedzy tajemnej”), przejrzystego (pozbawionego sztucznych ozdobników utrudniających zrozumienie natury danego instrumentu), a przez to bezpiecznego i otwartego dla wszystkich.

Dwieście lat temu z pewnością nikt nie przewidywał, że GPW może przetrwać tak długo. Na szczęście dzięki elastyczności i dalekowzroczności władz tej spółki okazało się to możliwe. Giełda – przewidując nadchodzące, a nieuniknione zmiany – dokonała stosownej modyfikacji modelu biznesowego i w momencie zmian regulacyjnych po upadku zakonu MAR-uitów mogła zastosować opracowane wcześniej rozwiązania, przejmując obrót instrumentami finansowymi w całej Europie. Cieszmy się zatem, że możemy obchodzić tę rocznicę i życzymy sobie i giełdzie kolejnych 200 lat pomyślności!

gpw

brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Zostaw komentarz