Podaż za duża czy popyt za mały
10 marca 2010, 09:50
Skarb Państwa stał się profesjonalnym uczestnikiem giełdowego handlu: sprzedaje akcje znienacka i sprawnie. Zamiast długich negocjacji, proceduralnych zawiłości i dwuznacznych sygnałów – szybkie, owocne transakcje, na przykład tzw. przyspieszony book building (Lotos, KGHM, Bogdanka) czy oferta prywatna (Enea).
Druga strona medalu to ceny z dyskontem w stosunku do rynkowych i pominięcie szerokiej grupy innych giełdowych graczy, w tym drobnych inwestorów. Nie mam wątpliwości, że w klasycznej wtórnej ofercie pub-licznej sprzedano by bez większego problemu akcje wymienionych firm. Trwałoby to dłużej, mogło więcej kosztować, a efekty nie musiałyby być lepsze – prawda. Ale warto zwrócić uwagę, że sprzedaż akcji przez giełdę może w praktyce oznaczać bardzo różne rzeczy. Elastyczność giełdy to zresztą jej atut i dobrze, że wreszcie jest wykorzystywana.
Nie brakuje głosów i obaw, że podaż akcji spółek Skarbu Państwa (w kolejce czekają m.in. Tauron, PZU i notowane już PGE) może zachwiać koniunkturą na parkiecie. Niektórzy sądzą, że to dlatego MSP zrezygnowało ze sprzedaży kolejnych 24 proc. akcji PGE i poprzestanie na 10 proc., a także, że dlatego szukało inwestorów dla Enei głównie za granicą (bez większego powodzenia).
W tym duchu pewnie będą odczytywane wszelkie decyzje, które sprawią, że podaż będzie mniejsza od zapowiadanej bądź spodziewanej. Należałoby się z takimi decyzjami liczyć, ale nie z powodu wspomnianych obaw, bo te wydają się przesadzone. Chodzi raczej o popyt i jego słabość. Skarb Państwa, mimo że wokół prywatyzacji przez giełdę nie ma politycznej awantury, nie może akceptować zbyt niskich cen, a więc oferować zbyt dużego dyskonta. Nie może (nie powinien) też ryzykować fiaska żadnego ze strategicznych projektów.
A czasy są wciąż niepewne. Wprawdzie wyceny akcji w rok poszły w górę o kilkadziesiąt procent, ale nie rozstrzyga to jeszcze losów koniunktury na światowych giełdach. Nie chodzi więc o to, że podaż jest duża – chociaż jak na nasze warunki rzeczywiście jest spora. Może to szeroko pojęty rynek wcale nie jest pewien, ile akcji i za ile chce kupować.
Czy tylko tempo transakcji miało wpływ na to, że akcje Bogdanki sprzedano wczoraj wyłącznie OFE i że podobnie było z Eneą? Problemy z popytem byłyby złym sygnałem nie tylko dla Skarbu Państwa, ale i dla wszystkich giełdowych graczy, nie tylko zresztą profesjonalnych. Pojemność portfeli OFE rzeczywiście nie jest nieograniczona i z tego punktu widzenia każda podaż może się w pewnym momencie okazać zbyt duża.