Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Jesteś na: Strona główna / Blogi

Blogi Felietony Sławomira Horbaczewskiego w Parkiecie

Rok: Miesiąc

Instynkt pierwotny

12 lipca 2017, 09:25

Mimo że dobrze są znane przyczyny oraz symptomy świadczące o zbliżaniu się kryzysów, to za każdym razem, kiedy kryzys wybucha z całą mocą, świat gospodarczy i politycy wydają się zaskoczeni momentem wystąpienia i skalą tego zjawiska.

To właśnie czynnik ludzki, podejmowane przez uczestników rynków decyzje powodują, że sytuacja na nich często odbiega od racjonalnego wzorca. To nadal dziedzina wymykająca się kontroli.

Gospodarka to nie tylko splot obiektywnych zależności ekonomicznych, przepływów finansowych, wymiany handlowej, ale również gra wielu czynników psychologicznych dotyczących zarówno jednostki, jak i całych społeczeństw. To właśnie element psychologiczny powoduje, że do tej pory nie udało się odkryć cudownego mechanizmu, który – włączony w odpowiednim momencie cyklu gospodarczego – chroniłby przed eskalacją kryzysu i pozwalał na jego maksymalne spłycenie i skrócenie, tak aby raczej był łagodnym spowolnieniem przed kolejnym boomem niż dramatycznym załamaniem koniunktury o poważnych skutkach gospodarczych, społecznych i politycznych.

Co znamienne – ostatnie kryzysy, których doświadczała gospodarka światowa, miały swój początek na rynkach finansowych (giełdy, rynek długu publicznego, rynek walutowy…). W ostatnich dekadach rola rynków finansowych, w tym rynku kapitałowego, bardzo znacząco wzrosła, a wartość realizowanych na tym rynku transakcji dotyczących instrumentów luźno związanych z realną gospodarką przybrała tak duże rozmiary, że zdominowała gospodarkę realną, stając się kolejnym jej sektorem. System bankowy, giełdy i cały otaczający je „przemysł finansowy” z roli służebnej dla gospodarki realnej stał się jej autonomicznym fragmentem o przerośniętej roli.

Najczęstszy mechanizm kryzysów wygląda tak, że w pierwszej kolejności zainfekowane zostają rynki finansowe. Jako że są one mocno zintegrowane i zglobalizowane, pojawienie się odpowiednio silnego impulsu kryzysu w istotnych gospodarczo regionach świata w jednym miejscu powoduje natychmiastową infekcję regionalną lub globalną (lokalne nawet bardzo głębokie załamania na peryferiach światowej gospodarki najczęściej nie przenoszą się na cały system i są szybko marginalizowane lub izolowane). Problemy systemu finansowego szybko uderzają z dużą mocą w realną gospodarkę, prowadząc do najbardziej dotkliwych efektów – spadku PKB, wzrostu bezrobocia, problemów budżetowych państw, cięcia programów socjalnych…

Wśród przyczyn powstawania kryzysów są:

(1) makroekonomiczne – globalizacja, liberalizacja przepływów kapitałowych, błędna polityka gospodarcza, szoki popytowe i podażowe w otoczeniu międzynarodowym (np. nagły wzrost cen podstawowych surowców), niedostosowanie polityki kursowej danej waluty, oderwanie sektora finansowego od realnej gospodarki oraz inne nierównowagi ekonomiczne w skali lokalnej i międzynarodowej;

(2) regulacyjne w systemie finansowym, takie jak przeregulowanie systemu (nieefektywność działania i spowolnienie, co w efekcie prowadzić może do ograniczenia finansowania realnej gospodarki) lub jego niedostateczne uregulowanie – hiperaktywność systemu tworzącego produkty finansowe o nieakceptowalnym poziomie ryzyka oraz irracjonalne bańki spekulacyjne na różnych typach aktywów, w tym skomplikowanych instrumentach finansowych tworzonych m.in. w celu ukrycia realnej wartości rynkowej i podtrzymania hossy (przykład: działania systemu finansowego w USA w 2008 r., kiedy masowo handlowano toksycznymi instrumentami finansowymi opartymi w dużej mierze na bezwartościowych, niespłacalnych kredytach hipotecznych);

(3) mikroekonomiczne, związane z problemami pojedynczych rynków, instytucji finansowych lub nawet określonego typu instrumentów finansowych (wadliwe zarządzanie instytucjami sektora realnego i finansowego, niezdolność przewidywania i zarządzania ryzykiem na poziomie lokalnym, „innowacyjne” rozwiązania/produkty na rynku finansowym) – w zależności od tego, gdzie wystąpią i na jakim etapie rozwoju koniunktury globalnej mogą się ograniczyć do skali lokalnej lub na zasadzie domina rozlać na region lub cały świat („kropla przepełniająca naczynie”), stając się akceleratorem paniki na rynkach i początkiem większego kryzysu;

(4) psychologiczne, obejmujące zachowania uczestników rynków, które są częściowo nieracjonalne ze względu na asymetrię informacyjną, zachowania stadne, naśladowcze i hazardowe, brak zaufania, chciwość (greed is good – Gordon Geco w filmie „Wall Street”). Poszczególne przyczyny mogą wywołać problemy na poziomie globalnym (kryzys zapoczątkowany upadkiem Lehman Brothers w 2008 r.), regionalnym (kraje postkomunistyczne – początek lat 90. XX w.) lub w pojedynczych krajach (np. Argentyna w 2004 r.).

Czy pojawianie się kryzysów finansowych jest jedynie efektem pogarszającej się sytuacji w realnej gospodarce (efektów tego pogorszenia nie widać, ale rynki finansowe jako barometr gospodarki zauważają zbliżające się problemy i reagują spadkami). Czy raczej kryzysy finansowe są wywoływane przez nieodpowiednie działania sektora finansowego i jego uczestników oraz stanowią zapalnik kryzysów w realnej gospodarce (panika na rynkach finansowych, spadek zaufania i obawy o przyszłość ograniczają konsumpcję i inwestycje w gospodarce, co prowadzi do recesji)?

Sytuację należy analizować w odniesieniu do konkretnych przypadków, jednak kryzysy, które mają początek na rynkach finansowych, są bardziej intensywne i „zaraźliwe”. Zapalnikiem ostatniego globalnego kryzysu finansowego były działania sektora finansowego, które doprowadziły do ekstremalnego przegrzania rynku kredytów hipotecznych w USA, powodując poważną nierównowagę w tym obszarze gospodarki realnej (rynek nieruchomości). Rynki finansowe jako układy bardzo złożone o zasięgu globalnym są obiektem trudniejszym do analizowania i przewidywania zmian – ogromne znaczenie mają czynniki behawioralne i psychologiczne ich uczestników, zarówno tych umiejscowionych w podstawie hierarchii, jak i tych na szczytach decyzyjnych.

Większość mechanizmów powstawania kryzysów oraz ich przebieg z technicznego punktu widzenia zostały dobrze rozpoznane. Również mechanizmy obronne oraz środki zmniejszające dolegliwość kryzysów stały się przedmiotem badań i w wielu przypadkach udało się odkryć dość skuteczne narzędzia, które powinny pomagać w identyfikowaniu i zapobieganiu zagrożeniom, a gdyby się one zmaterializowały w postaci kryzysu, to w zwalczaniu jego skutków. Teoretycznie wystarczyłoby połączyć posiadane elementy, przygotować odpowiednie algorytmy działań i przy zastosowaniu zaawansowanej technologii informatycznej wdrożyć w życie. Należałoby się spodziewać znaczącego zmniejszenia ich częstotliwości i dolegliwości. Niestety, jak w wielu innych dziedzinach mimo ciągłego postępu nauki i technologii mamy do czynienia z elementem skomplikowanym, trudnym do skwantyfikowania i przewidywania, tj. ludzką psychiką. To właśnie czynnik ludzki, podejmowane przez uczestników rynków decyzje powodują, że sytuacja na nich często odbiega od racjonalnego wzorca. To nadal dziedzina wymykająca się kontroli i czynnik zdecydowanie ograniczający wszelkie działania zmierzające do zapanowania nad nagłymi zwrotami w koniunkturze.

Problem ten jest o tyle trudny do rozwiązania, że działania podejmowane przez decydentów oraz szerokie grono uczestników rynków, w tym rynku finansowego, motywowane są pierwotnymi instynktami głęboko zakorzenionymi w naturze człowieka. Są one motorem rozwoju cywilizacji – ludzie chcą więcej, dalej, szybciej. W ludzkiej naturze leży dążenie do zmian na lepsze. Gdyby pozbawić ludzkość tej cechy, prawdopodobnie rozwój cywilizacji przebiegałby znacznie wolniej, choć być może w sposób bardziej harmonijny. Niestety, drugą stroną tego medalu jest sytuacja, w której niepohamowane dążenie do przodu zabiera rozsądek i uniemożliwia rzetelną ocenę sytuacji. Objawia się to tym, że większość ludzi bez względu na pozycję społeczną ulega instynktowi stadnemu oraz w sposób naturalny z wielu możliwych wariantów rozwoju sytuacji woli przywiązywać się do scenariuszy pozytywnych. Dodatkowo pęd do sukcesu rozumianego jako bogacenie się, zyskiwanie prestiżu społecznego oraz zaspokajanie swojego ego jeszcze bardziej utrudnia rozsądne podejmowanie decyzji.

brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Zostaw komentarz