Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Jesteś na: Strona główna / Blogi

Blogi Felietony Sławomira Horbaczewskiego w Parkiecie

Rok: Miesiąc

Od kryzysu do kryzysu

22 maja 2017, 08:25

Ostatni kryzys finansowy został wywołany skrajnie agresywnym i niekontrolowanym rozrostem aktywności banków i funduszy inwestycyjnych, które, łamiąc reguły odpowiedzialności, oferowały kredyty hipoteczne osobom bez żadnego dochodu i majątku, opierając ich przyszłą spłatę na przewidywanym wzroście wartości nieruchomości, co już na wstępie było błędem i nieprzestrzeganiem podstawowych zasad bankowości (rynek nieruchomości jest cykliczny i zakładanie stałego wzrostu cen było celowym działaniem podyktowanym łapczywością świata finansów). Kredyty tego typu nazywane były w USA kredytami NINJA (No Income, No Job, No Assets – bez dochodów, bez pracy, bez majątku).

Pomimo zaleczenia kryzysu i względnego ożywienia gospodarki nadal funkcjonują ogromne programy ponadstandardowej stymulacji, których wspólnym mianownikiem jest dostarczanie na rynek ekstremalnie taniego lub nawet darmowego pieniądza.

Kiedy nie dało się już ukryć, że te kredyty są niespłacalne – coraz liczniejsi kredytobiorcy nie płacili rat i oddawali bankom mieszkania lub domy (w USA jest lepszy system niż w Polsce i tam w przypadku niespłacania kredytu hipotecznego, aby zwolnić się ze zobowiązania, oddaje się bankowi klucze) – banki, aby ukryć skalę problemu oraz dalej zarabiać na operacjach finansowych postanowiły stworzyć skomplikowane produkty finansowe, łącząc kredyty bardzo dobre i te niespłacalne. Takie portfele kredytowe ubrane w nośne nazwy marketingowe sprzedawano funduszom inwestycyjnym oraz inwestorom, obiecując bezpieczeństwo i stabilne zyski. Agencje ratingowe S&P, Moody’s i Fitch nie chciały dostrzec, że znajdujące się na rynku produkty sprzedawane z najwyższym ratingiem inwestycyjnym są tak naprawdę na poziomie śmieciowym. W oferowanych przez banki produktach opartych na kredytach hipotecznych udział kredytów zagrożonych i niespłacalnych osiągnął tak wysoki poziom, że nie dało się już tego ukryć. Świat zdał sobie sprawę, że „król jest nagi”. Rozpoczęła się paniczna wyprzedaż toksycznych aktywów na giełdzie w Nowym Jorku co uruchomiło lawinę spadków i w następstwie bankructwo Lehman Brothers. Był to początek największego kryzysu ekonomicznego od wielkiej depresji.

To skutki zbyt dużej dowolności w działaniu ogromnego sektora finansowego oraz braku kontroli nad jego pazernością. Wartość aktywów banków w odniesieniu do PKB w USA wynosi prawie 80 proc. (w USA oprócz banków bardzo mocno rozwinięte są także fundusze inwestycyjne działające na rynku kapitałowym, których nie obejmuje ta statystyka), w Polsce około 90 proc., w UE blisko 350 proc. Te liczby robią wrażenie – beztroskie zabawy bankierów mogły doprowadzić do tak wielkiego kryzysu.

Podstawowym źródłem wszelkich nowych inicjatyw i produktów finansowych są USA, gdzie rynek kapitałowy, w tym najbardziej agresywnych hedgingowych funduszy inwestycyjnych, jest najbardziej rozwinięty i liberalny. Wobec globalizacji rynków ewentualne problemy pojawiające się w USA od razu infekują Europę i Azję. Banki europejskie nie są bez winy. Wielu gigantów jak niemiecki Deutsche Bank, szwajcarskie UBS i Credit Suisse, brytyjski RBS aktywnie inwestowały we wspomniane instrumenty na rynku amerykańskim i poniosły w wyniku kryzysu istotne straty.

O potędze sektora finansowego świadczy, że realnie dotkliwą karę za swoje działania poniósł tylko Lehman Brothers – jemu pozwolono upaść, reszta „towarzystwa” bankowego została uratowana ze środków publicznych USA i krajów europejskich. Wszystkie działania prowadzone w ostatnich latach przez amerykański Fed i Europejski Bank Centralny miały na celu ratowanie sektora bankowego, a dopiero w drugiej kolejności wsparcie dla realnej gospodarki. Jesteśmy świadkami sytuacji, w której rządy zostały zakładnikami sprawców problemów.

Obserwując rozwój sytuacji na rynkach międzynarodowych, w tym USA, trudno być optymistą w kwestii zmiany tej sytuacji w krótkim terminie. Pomimo wprowadzenia pewnych ograniczeń i regulacji, które miały zapobiegać podobnym nieprawidłowościom, banki i ogólnie pojęty sektor finansowy zasilony miliardami taniego, dodrukowanego pieniądza nie tracą pozycji i nadal w pogoni za zyskiem opracowują nowe możliwości inwestycyjne, które być może staną się pożywką kolejnego kryzysu. Świat stoi przed istotnym zredefiniowaniem roli sektora finansowego w gospodarce oraz w szerszym kontekście, a w dłuższej perspektywie zmianami w procesie redystrybucji dochodów wytwarzanych przez gospodarki. Świat nie odrobił lekcji z mijającego kryzysu i nadal decydenci nie dostrzegają potrzeby fundamentalnych zmian, jednak one nastąpią.

Pomimo zaleczenia kryzysu i względnego ożywienia gospodarki nadal funkcjonują ogromne programy ponadstandardowej stymulacji, których wspólnym mianownikiem jest dostarczanie na rynek ekstremalnie taniego lub nawet darmowego pieniądza (tzw. dodruk). Na tych operacjach potęgę utrzymał globalny sektor finansowy jednak nie przełożyły się one w spodziewany sposób na gospodarkę realną, która stoi przed wyzwaniami nowej polityki gospodarczej USA Donalda Trumpa, powrotu wytwórczości przemysłowej do USA i walki z ogromnym deficytem handlowym kraju. Zmiany na świecie, tj. zarówno niepokoje społeczne i wojny oraz przetasowania na szachownicy geopolitycznych wpływów i sojuszy, powodują dużą niepewność jutra. Dodając do tego rozwój technologii i stopniowe wypieranie przez nią ludzi z rynku pracy mamy do czynienia z niezwykle groźną sytuacją, która jeśli nie będzie odpowiednio zarządzana na poziomie rządów oraz instytucji międzynarodowych może wymknąć się spod kontroli.

Mamy do czynienia z ogromnymi instytucjami posiadającymi w dyspozycji nawet kilkusetmiliardowe portfele w USD, EUR, JPY, CHF, GBP, które korzystając ze swobodnego przepływu kapitału są w stanie kreować sytuację na rynku, odnosząc ogromne zyski, jednak niejednokrotnie doprowadzając do lokalnych lub regionalnych kryzysów niszczących realną gospodarkę, czyli podstawy życia społeczeństw. Sytuacja, jaką kreuje obecny system, wzmaga tendencję do bogacenia się nielicznej elity i względnej pauperyzacji większości populacji. Co istotne, w przeciwieństwie do sytuacji w przeszłości wiele obecnych fortun wyrosło na operacjach finansowych, które nie wniosły do realnej gospodarki żadnej wartości dodanej, a czasem mogły powodować realne problemy. Nieograniczony dostęp elity do ogromnych zasobów finansowych (również finansowania dłużnego) umożliwia im prowadzenie inwestycji finansowych na niespotykaną kiedyś skalę i osiąganie zysków z działań, które mają niewielki lub nawet żaden wpływ na pozytywny rozwój realnej gospodarki, a często doprowadzają do problemów i kryzysów. Są symptomy pozytywnych prób, np. proces ograniczania dostępności rajów podatkowych i promowanie idei płacenia podatków tam, gdzie wypracowywany jest zysk. To pozytywne elementy zamykania kolejnych furtek dla szkodliwych działań sektora finansowego (raje podatkowe, unikanie podatków, pranie brudnych pieniędzy jest możliwe dzięki uczynności banków i instytucji finansowych), jednak to zbyt mało i zbyt wolno.

Kontrola nad sektorem finansowym jest warunkiem prowadzenia przez państwo niezależnej polityki gospodarczej i społecznej.

brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Zostaw komentarz