Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Jesteś na: Strona główna / Blogi

Blogi Felietony Tadeusza Chrościckiego w Parkiecie

Rok: Miesiąc

Obawy polskiego biznesu

4 marca 2017, 10:00

Dziennikarze zbadali niedawno opinie prywatnych firm przemysłowych odnośnie do warunków prowadzenia działalności gospodarczej. Badania dotyczyły m.in. oceny sytuacji makroekonomicznej kraju, legislacji i jakości stanowionego prawa, systemu podatkowego, roli państwa w gospodarce. Oto kilka najistotniejszych spostrzeżeń i wniosków, na które warto zwrócić uwagę.

Zaczyna coraz bardziej brakować pracowników, zwłaszcza o wysokich kwalifikacjach. Chodzi głównie o dostępność kadry technicznej niższego i średniego szczebla.

Sytuacja makroekonomiczna – to przede wszystkim wyraźne osłabienie wzrostu gospodarczego (z 3,9 proc. w 2015 r. do 2,8 proc. w 2016 r.) i pogarszający się stan finansów publicznych, co w przyszłości może spowodować gwałtowny wzrost inflacji i nieprzewidywalne wahania kursu złotego. Poziom zadłużenia kraju przekroczył już bilion złotych. Roczny koszt obsługi tego długu, zaciągniętego w 40 proc. w zagranicznych bankach, wynosi 34 mld zł, które przejadamy. Gdyby nie to obciążenie, deficyt budżetu państwa w 2016 r. zamiast 46,3 mld zł wyniósłby tylko 12,3 mld zł. Niepokój przedsiębiorców budzi zapisanie w budżecie na bieżący rok zwiększenia deficytu do prawie 60 mld zł i to przy założeniu nierealnie wysokiego (3,6 proc.) wzrostu gospodarczego. Dochodzą do tego skutki obniżenia wieku emerytalnego, konsekwencje finansowe realizacji programu 500+ i innych zobowiązań przedwyborczych, a także nadmierny fiskalizm, którego źródłem jest konieczność pozyskania środków na realizację wysokich wydatków socjalnych – wyliczają dziennikarze „Nowego Przemysłu”.

Wzrost obciążeń podatkowych, niestabilny i skomplikowany ich system – pełen niejasnych, trudnych do interpretacji zapisów – wzbudzają niepewność i są postrzegane jako opresyjność państwa wobec przedsiębiorców. Częste zmiany w podatkach, stanowione w pośpiechu, bez konsultacji, dogłębnych analiz i oceny długoterminowych skutków, niosą ryzyko. Biznes lubi stabilność. Ciągłe grzebanie przy podatkach, nieprzemyślane zapowiedzi ich zmian, każą być ostrożnym i powstrzymują przed podejmowaniem działań. Na tym tle z nadzieją witane są działania nakierowane na ograniczenie szarej strefy w ściągalności podatków, w tym głównie VAT, gdyż każda patologia w tym zakresie – poza negatywnymi skutkami dla budżetu – niszczy konkurencję i szkodzi rynkowi. Zastrzeżenia można mieć jedynie do skali oczekiwanych z tego tytułu dochodów. W 2016 r. dochody z VAT wzrosły o 3,5 mld zł, a według ustawy budżetowej na bieżący rok mają się zwiększyć o 17,5 mld zł, a więc pięciokrotnie szybciej.

Państwo powinno, zdaniem biznesu, ograniczać swoją rolę do tworzenia warunków sprzyjających rozwojowi gospodarki, a nie samo ją rozwijać. Udział państwa w gospodarce powinien kończyć się na funkcji regulatora i właściciela firm strategicznych.

Największym zagrożeniem dla rozwoju gospodarki jest obserwowany w 2016 r. i pogłębiający się spadek nakładów inwestycyjnych. W okresie styczeń–wrzesień były one o 9 proc. niższe niż rok wcześniej, w tym firm z kapitałem krajowym aż o około 17 proc. Zwiększyły się jedynie nakłady przedsiębiorstw z kapitałem zagranicznym (o 5,3 proc.), których udział w ogólnych nakładach inwestycyjnych stanowi już 40 proc. Inwestycje są funkcją stabilności państwa. Szkodzi im niepewność i chaos, zapowiedzi bez realizacji, zmiany reguł gry.

Obszarem wyzwań dla prywatnych firm stała się sytuacja na rynku pracy. Zaczyna bowiem coraz bardziej brakować na nim pracowników, zwłaszcza o wysokich kwalifikacjach. Chodzi głównie o dostępność kadry technicznej niższego i średniego szczebla. Fachowców o pewnych specjalnościach można do firmy pozyskać niemal wyłącznie „podkupując” ich konkurencji. Wśród przyczyn tego stanu wymienia się niedopasowanie edukacyjne do wymagań biznesu, migracje i czynniki demograficzne.

Nie wszędzie pozytywnie oceniana jest powszechna „repolonizacja”, a właściwie renacjonalizacja sektora bankowego, gdyż „właściciel państwowy jest gorszy niż prywatny”, co źle rokuje zarządzaniu bankami i jest mieszaniem się polityki do ekonomii. Obawy przy tym budzą ograniczone zasoby kapitałowe polskich banków, a także zmniejszenie konkurencyjności w sektorze bankowym po wycofaniu się obcego kapitału.

biznes, gospodarka, podatki, rozwój gospodarczy

brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Zostaw komentarz