Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Jesteś na: Strona główna / Blogi

Blogi Felietony Tadeusza Chrościckiego w Parkiecie

Rok: Miesiąc

Fatalne dane z gospodarki

1 lutego 2017, 10:35

Wbrew niedawnym optymistycznym wypowiedziom premier oraz prezesa NBP, że „gospodarka jest porządnie rozpędzona i nie zwalnia”, obawy przed wyraźnym spowolnieniem wzrostu stały się faktem.

Dług publiczny w 2016 r. wyniósł prawie 1 bln zł, stanowiąc 53 proc. PKB (w 2014 r. 50,2 proc., a w 2015 r. 51,1 proc.).

Według opublikowanych właśnie przez GUS szacunkowych danych PKB w 2016 r. zwiększył się o 2,8 proc., podczas gdy w 2014 r. o 3,3 proc., a w 2015 r. o 3,9 proc. Niepokojące jest to, że w ciągu roku dynamika malała. W I półroczu tempo wzrostu wyniosło 3,1 proc., a w drugim już tylko 2,6 proc. W rezultacie pod względem dynamiki rozwoju wśród ogółu krajów członkowskich Unii Europejskiej zajęliśmy w ubiegłym roku dopiero 11. pozycję, wobec szóstej w 2015 r.

Największym problemem polskiej gospodarki jest obecnie zapaść w inwestycjach i budownictwie. Załamanie procesów inwestycyjnych to skutek zmniejszonego napływu środków pomocowych w ramach zakończonej perspektywy finansowej lat 2007–2013, a także opóźnień w realizacji projektów finansowanych z nowej perspektywy 2014–2020. Dotyczyło to głównie publicznych inwestycji infrastrukturalnych, ale spadły także inwestycje przedsiębiorstw prywatnych (z wyjątkiem realizowanych przez podmioty z kapitałem zagranicznym). Na ich strategiczno-rozwojowe decyzje negatywnie wpływała niepewność co do przyszłej koniunktury światowej, a przede wszystkim projektowane w naszym kraju zmiany w regulacjach prawnych, zwłaszcza dotyczące obciążeń podatkowych. W tych warunkach podmioty gospodarcze wstrzymywały się z rozbudową potencjału produkcyjnego. W 2016 r. nakłady brutto na środki trwałe, utożsamiane z działalnością inwestycyjną, obniżyły się o 5,5 proc., wobec wzrostu o 10 proc. w 2014 r. i o 6,1 proc. w 2015 r. Konsekwencją tego stało się obniżenie stopy inwestycji (relacji nakładów brutto na środki trwałe do PKB) do 18,5 proc., z 19,7 proc. w 2014 r. i 20,1 proc. w 2015 r. Załamanie popytu inwestycyjnego przełożyło się na zapaść w budownictwie. Produkcja budowlano-montażowa zmniejszyła się o około 7 proc. (w 2014 r. wzrosła o 6,1 proc., a w 2015 r. o 3,7 proc.).

Czynnikiem podtrzymującym wzrost gospodarki był silny popyt konsumpcyjny, stymulowany wypłatami z programu Rodzina 500+, zwiększającymi dochody do dyspozycji gospodarstw domowych. W 2016 r. spożycie tych gospodarstw przewyższyło poziom z poprzedniego roku o 3,6 proc. Przyczyniły się do tego także pozytywne tendencje na rynku pracy. Zatrudnienie w gospodarce narodowej osiągnęło historyczne maksimum, a stopa rejestrowanego bezrobocia pod koniec grudnia obniżyła się do 8,3 proc., wobec 11,4 proc. w 2014 r. i 9,7 proc. w 2015 r., ale bez pracy pozostawało ponad 1,3 mln osób. Prawie dwukrotnie więcej, w celach zarobkowych, czasowo przebywało za granicą. Dynamikę konsumpcji przyspieszały: rosnące zapotrzebowanie na kredyty, podniesienie płacy minimalnej, deflacja oraz poprawiające się nastroje konsumentów. Pod koniec roku zadłużenie gospodarstw domowych w systemie bankowym z tytułu kredytów konsumpcyjnych było realnie o 8 proc. większe niż w 2015 r. Korzystanie z kredytów ułatwiały niskie – niezmieniane od marca 2015 r. – stopy procentowe, stabilizujące koszt zaciągniętych przez gospodarstwa domowe zobowiązań. Kredyty zwiększały się w tempie, które z jednej strony sprzyjało spożyciu, z drugiej zaś – ze względu na mały odsetek pożyczek trudnych do odzyskania – nie zagrażało stabilności systemu bankowego.

Spadające bezrobocie oraz wysokie zapotrzebowanie na pracowników zwiększały nacisk na wzrost wynagrodzeń, których realny poziom w sektorze przedsiębiorstw był o 4,4 proc. większy niż w 2015 r. W tym czasie siła nabywcza przeciętnej emerytury i renty pracowniczej wzrosła o 2,2 proc., tj. w tempie znacznie niższym niż w poprzednich latach. Mimo to wciąż wysoka była skłonność konsumentów do zakupów, co potwierdzają dane o sprzedaży detalicznej, która w cenach stałych, we wszystkich placówkach handlowych, przewyższyła poziom z poprzedniego roku o 4,7 proc., podczas gdy w 2014 r. o 3,9 proc., a w 2015 r. o 5,4 proc.

Tendencje deflacyjne, zapoczątkowane w II połowie 2014 r., utrzymały się do końca listopada 2016 r. Do spadku cen przyczyniły się głównie czynniki zewnętrzne – szczególnie silny, długotrwały spadek cen surowców energetycznych na rynkach światowych oraz ograniczona dynamika cen w krajach naszych głównych partnerów handlowych, co przełożyło się na zbliżoną do zera dynamikę cen importu. Na deflację wpływał także brak presji kosztów w polskiej gospodarce, na co wskazywała niska dynamika cen producentów. Towarzyszyły temu małe oczekiwania inflacyjne. Średnie ceny towarów i usług konsumpcyjnych obniżyły się w ubiegłym roku o 0,6 proc. (w 2014 r. ukształtowały się na identycznym jak rok wcześniej poziomie, a w 2015 r. były niższe niż rok wcześniej o 0,9 proc.).

Dobrymi wynikami wyróżniło się rolnictwo. Ubiegłoroczne zbiory ziemiopłodów – głównie na skutek zwiększonego plonowania – były wyższe niż w 2015 r. oraz wyższe od średnich z lat 2006–2010. Zbiory zbóż podstawowych zwiększyły się o 4,3 proc., owoców z drzew o 13 proc., warzyw gruntowych o 18 proc., ziemniaków o 39 proc., buraków cukrowych o 39 proc. Zmalały natomiast zbiory rzepaku i rzepiku (o 20 proc.). Według wstępnych danych globalna produkcja rolnicza, po wzroście o 5,5 proc. w 2014 r. i spadku o 3,9 proc. w 2015 r., przekroczyła poziom sprzed roku o 6,7 proc. Wpłynął na to wzrost produkcji zarówno roślinnej (o 9,6 proc.), jak i zwierzęcej (o 3,1 proc.).

W warunkach rosyjskiego embarga, ograniczającego dostawy produktów rolno-spożywczych do tego kraju, ogólny nasz eksport, wyrażony w euro, zwiększył się w okresie styczeń–listopad o 1,7 proc. (w 2014 r., w skali całego roku, wzrósł o 7 proc., a w 2015 r. o 8,3 proc.), natomiast import o 0,4 proc. W związku z tym drugi kolejny rok dodatnie było saldo wymiany towarowej (4,4 mld EUR). Zdecydowało o tym zarówno zwiększenie sprzedaży do krajów UE, do których skierowano o 2 proc. więcej towarów niż rok wcześniej, jak i do krajów Europy Środkowo-Wschodniej (wzrost o 5,2 proc.). Pomimo dywersyfikacji rynków zbytu eksport produktów rolno-spożywczych zwiększył się tylko o 0,6 proc., podczas gdy import o 6,1 proc. Dodatnie saldo wyniosło 6,5 mld euro, przewyższając ogólne saldo zagranicznej wymiany towarowej o prawie 50 proc. Wzrostowi eksportu, poprzez zwiększenie jego konkurencyjności cenowej, sprzyjało osłabienie złotego, który w skali roku stracił średnio na wartości do dolara 4,6 proc., a do euro 4,3 proc.

Pogorszyła się sytuacja finansowa państwa. Wstępnie ocenia się, że w 2016 r. deficyt finansów publicznych w relacji do PKB sięgnął 2,6 proc., wobec 2,3 proc. w 2014 r. i 2,4 proc. w 2015 r., a dług publiczny wyniósł prawie 1 bln zł, stanowiąc 53 proc. PKB (w 2014 r. 50,2 proc., a w 2015 r. 51,1 proc.). Dużym zaskoczeniem było obniżenie w styczniu ub.r., po raz pierwszy w historii, długoterminowego ratingu polskiego długu w obcej walucie, zmniejszające wiarygodność kredytową naszego kraju. Przełożyło się to m.in. na wzrost kosztów obsługi zadłużenia, ale przede wszystkim dało zły sygnał dla zagranicznych inwestorów (banki, fundusze ubezpieczeniowe, firmy inwestycyjne), preferujących bezpieczne miejsca lokowania kapitału.

gospodarka, GUS, PKB

1 komentarz

Komentarz autorstwa lak
2 Luty 2017, 12:30

Rzeczywiście, fatalnie dane, nie ma co!

Dodawanie komentarzy jest aktualnie wyłączone.