Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Jesteś na: Strona główna / Blogi

Blogi Felietony Joanny Bęzy-Bojanowskiej w Parkiecie

Rok: Miesiąc

Do strefy euro tylko po kursie równowagi

8 marca 2010, 09:01

W dyskusji na temat przystąpienia Polski do strefy euro coraz częściej pojawia się wątek kursu walutowego, po którym złoty powinien zostać zastąpiony przez euro.

W średnim okresie gospodarka dostosowałaby się do każdego poziomu kursu walutowego, ale jakim kosztem!

Na popularności wydaje się zyskiwać opinia, że zarówno kurs wymiany złotego na euro, jak i parytet centralny w ERM2 (Europejskim Mechanizmie Kursowym) powinny zostać ustalone na jak najsilniejszym poziomie. Niektórzy sugerują zaś, że w dłuższym okresie poziom kursu wymiany jest zupełnie nieistotny. Obie tezy są co najmniej kontrowersyjne.

Otóż rola kursu walutowego jest ogromna, zarówno w gospodarce prowadzącej własną politykę kursową, jak i będącej członkiem unii walutowej (np. strefy euro). Kurs walutowy jest bowiem jednym z kluczowych czynników wpływających na decyzje podejmowane przez eksporterów i importerów.

Równocześnie oddziałuje na poziom cen i relatywny poziom płac oraz warunkuje skalę i charakter przepływów kapitałowych. W efekcie kurs walutowy wpływa na tempo wzrostu gospodarczego. Ustalenie kursu centralnego w ERM2, a następnie kursu wymiany złotego na euro na poziomie znacząco różnym od poziomu równowagi (tj. od kursu walutowego spójnego ze stanem gospodarki) niosłoby zatem za sobą wiele negatywnych konsekwencji zarówno w krótkim, jak i dłuższym okresie.

Przyjrzyjmy się najpierw konsekwencjom ustalenia kursu centralnego w ERM2 na niewłaściwym poziomie. Wejście do ERM2 z kursem zbyt mocnym (przewartościowanym) lub zbyt słabym (niedowartościowanym) może skutkować oczekiwaniami rynku, że w przyszłości zostanie dokonana jego zmiana (odpowiednio dewaluacja lub rewaluacja). Efekt: nasilony napływ kapitału spekulacyjnego i silna zmienność kursu utrudniająca, a nawet uniemożliwiająca wypełnienie kryterium kursu walutowego, będącego jednym z warunków przyjęcia przez Polskę euro.

Co więcej, bardziej ryzykowne wydaje się właśnie wejście do ERM2 z sugerowanym przez niektórych kursem przewartościowanym. Wynika to z większej tolerancji EBC i KE dla aprecjacji kursu w ERM2 niż dla jego deprecjacji. Jak ryzykowne jest przyjęcie kursu przewartościowanego pokazały np. doświadczenia funta brytyjskiego w ERM. Otóż przewartościowanie funta przyczyniło się do ataku spekulacyjnego na walutę, zmuszając Wielką Brytanię do opuszczenia mechanizmu.

W dłuższym okresie ustalenie kursu wymiany na poziomie znacząco różnym od kursu równowagi miałoby jeszcze poważniejsze konsekwencje dla każdego z nas (ze wyglądu na to, że poziom kursu równowagi jest nieobserwowalny, odchylenia do 5 proc. od jego oszacowania uznaje się za nieistotne). Efektem kursu zbyt słabego byłyby wysokie ceny importu, a zatem wzrost popytu na dobra krajowe, który mógłby doprowadzić do przegrzania gospodarki i nadmiernie wysokiej inflacji.

Drogie zakupy byłby szczególnie dotkliwe dla polskiej gospodarki, będącej importerem nowych technologii, wpływając negatywnie na jej innowacyjność. Ustalenie zbyt słabego kursu wymiany miałoby dodatkowo negatywne konsekwencje dla relatywnej siły nabywczej Polaków, gdyż w efekcie polskie płace wyrażone w euro byłyby niższe niż przy kursie wymiany na poziomie równowagi.

Przyjęcie kursu wymiany na zbyt silnym poziomie mogłoby natomiast doprowadzić do obniżenia konkurencyjności cenowej produkcji w Polsce, skutkując spadkiem eksportu i zniechęcając do inwestycji w Polsce. Jego efektem byłby zatem wzrost bezrobocia. Podręcznikowym przykładem przewartościowania kursu wymiany była towarzysząca zjednoczeniu Niemiec wymiana marki wschodnioniemieckiej na markę zachodnioniemiecką w relacji 1: 1. Analizy kursu równowagi wskazują, że kurs ten był znacznie przewartościowany (nawet czterokrotnie) i w efekcie tempo wzrostu gospodarczego Niemiec Wschodnich kształtuje się nadal poniżej potencjału.

Oczywiście, w średnim okresie gospodarka dostosowałaby się do każdego poziomu kursu walutowego, ale jakim kosztem! Otóż bez względu na to, czy przyjęlibyśmy kurs wymiany zbyt słaby czy zbyt silny, osłabiłoby to potencjał rozwojowy naszego kraju.

Nie bez przyczyny więc tak wiele uwagi w dyskusji na temat wejścia Polski do strefy euro poświęca się kursowi równowagi złotego (również w ubiegłorocznym Raporcie NBP nt. euro), uznając przyjęcie kursu centralnego w ERM2, a następnie kursu wymiany na poziomie równowagi za rzecz ogromnej wagi.

gospodarka, kurs walutowy, waluty, złoty

brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Zostaw komentarz