Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Jesteś na: Strona główna / Blogi

Blogi Felietony Piotra Biernackiego w Parkiecie

Rok: Miesiąc

Czas na nowe ESPI

8 czerwca 2017, 12:14

Informacje poufne publikuje się systemem ESPI. O tym wie dziś każdy ekspert ds. obowiązków informacyjnych w Polsce. A jak to jest za granicą? I jak będzie w przyszłości?

Rozporządzenie MAR nakazuje podawać informacje do publicznej wiadomości. Powinny one zostać podane „w sposób umożliwiający szybki dostęp oraz pełną, prawidłową i terminową ocenę informacji przez opinię publiczną”. Funkcjonujący od ponad dwóch dekad system ESPI jest na tyle rozpowszechniony w Polsce, iż można uznać, że każdy inwestor indywidualny i instytucjonalny wie, gdzie szukać najświeższych informacji o spółkach. W stosunku do polskich inwestorów wydaje się więc, że system ESPI spełnia wymogi określone w MAR.

ESPI nie jest jednak idealny. Gdyby tak było, spółki nie szukałyby innych sposobów dotarcia z informacjami do inwestorów, takich jak dystrybucja newsletterów, aktywne uczestnictwo w mediach społecznościowych czy pisanie i wysyłanie do mediów komunikatów prasowych. Te nieobowiązkowe kanały komunikacyjne pozwalają na zaspokojenie potrzeb inwestorów, o których myślał regulator, tworząc MAR. Media społecznościowe są bardzo szybkie, a komunikat prasowy lub newsletter daje emitentom więcej wolności co do formy, w jakiej przekazana jest informacja.

Przyczyn wspomnianych poszukiwań należy szukać u źródeł ESPI, czyli w fakcie, że jest to system stworzony przez nadzorcę kontrolującego rygorystycznie od lat to, co się w nim pojawia. Z biegiem lat spowodowało to, że większość raportów zawiera wyłącznie wymagane przepisami minimum, jakkolwiek enigmatycznie byłoby ono dziś określone przez rozmytą definicję informacji poufnej. Dodatkowo język, którym pisane są raporty, jest pochodną zniekształconej mowy prawników. Zwykle to oni piszą, a co najmniej filtrują i zatwierdzają treść raportów przed wysyłką. Dbają przy tym o to, do czego zostali zatrudnieni, czyli o bezpieczeństwo emitenta na wypadek postępowania prowadzonego przez nadzorcę lub pozwu ze strony inwestora. Nie należy więc od nich oczekiwać, że będą się starali uczynić raporty prostszymi lub bardziej zrozumiałymi.

W przeciwieństwie do Polski na starych europejskich rynkach kapitałowy istnieje wyraźne rozdrobnienie kanałów informacyjnych, którymi spółki podają swoje informacje inwestorom. Istotną rolę odgrywają wśród nich strony internetowe spółek oraz przede wszystkim press releases, które nie są jednak rozumiane jako komunikaty przeznaczone wyłącznie dla dziennikarzy. Informacje te bardzo często są przekazywane do agencji informacyjnych, które zajmują się ich dalszym rozpowszechnianiem. Są to systemy płatne i właśnie z powodu bezkosztowej dostępności ESPI nie upowszechniły się w Polsce.

Centralizacja ESPI jest zaletą i jednocześnie wadą tego systemu. Mamy dzięki nadzorcy jedno miejsce, w którym publikujemy i czytamy informacje ze spółek. Reguły są takie same dla wszystkich. Koszty dystrybucji informacji, przynajmniej na poziomie tego systemu, są zoptymalizowane i doprowadzone do minimum. Ale przecież jedna poważniejsza awaria sprawi, że cały polski rynek kapitałowy oślepnie i ogłuchnie. Wystarczy zhakować jeden system, by uzyskać możliwość dostępu do wewnętrznych danych niemal tysiąca spółek. I wreszcie tempo zmian systemu, jego dostosowywania do zmieniających się oczekiwań odbiorców informacji jest niewielkie.

O ile wcześniej wymienione zalety i wady systemu wynikają z jego konstrukcji i po prostu musimy się z nich cieszyć lub kalkulować wynikające z nich ryzyko, o tyle ostatnia kwestia jest jednak zależna od dobrej woli nadzorcy. Rynek dojrzał już chyba do etapu, w którym spółki mogłyby chociażby formatować layout (układ i wygląd) swoich raportów, na przykład tak prostymi funkcjami jak wielkość czcionki i jej odmiany, użycie zaprojektowanych tabel, kolorów lub dodanie elementów graficznych. Zaryzykuję stwierdzenie, że ich brak zmniejsza wartość informacyjną raportów ESPI i utrudnia inwestorom pełną i prawidłową ich ocenę. Ktoś może zapytać: a po co to? Odpowiem pytaniami: a dlaczego inwestorzy nie czytają tabel z wartościami kursu i obrotów, tylko posługują się wykresami? Dlaczego wszystkie gazety nie są drukowane w jednokolumnowych szpaltach czcionką Times New Roman o stałej wielkości?

Nowe ESPI powinno także posiadać API umożliwiające automatyczną integrację modułu z raportami spółki na jej stronie internetowej. Taki prosty i niskokosztowy ruch pozwoliłby oszczędzić nakłady po stronie tysiąca podmiotów i byłby jednocześnie działaniem zwiększającym przejrzystość informacyjną polskiego rynku kapitałowego. API mogłaby też zapewniać prostą integrację z mediami społecznościowymi. Dziś na giełdzie inwestują osoby, które nie poznały świata przedinternetowego, a za kilka lat wejdą na rynek inwestorzy młodsi od Twittera i Facebooka. Przyzwyczajeni do funkcjonowania w świecie nieograniczonego wyboru nie będą wczytywali się w raporty tam, gdzie nadzorca postanowił je umieścić, lecz odejdą na rynek, który zapewni im dostęp do informacji w takiej formie, do jakiej są przyzwyczajeni.

System ESPI znakomicie uporządkował dystrybucję ważnych informacji ze spółek do inwestorów w pierwszych latach istnienia GPW. Jest jednak wytworem ery wczesnego internetu z lat 90. Może nadal spełniać swoją funkcję, a nawet lepiej przyczyniać się do zmniejszania dysproporcji informacyjnej na rynku. Wymaga jednak dość istotnej modernizacji i dostosowania do tego, jak dziś szukamy, przyjmujemy i konsumujemy treści.

Piotr Biernacki wiceprezes zarządu, Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych prezes zarządu, Fundacja Standardów Raportowania

brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Zostaw komentarz