Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Jesteś na: Strona główna / Blogi

Blogi Felietony Piotra Biernackiego w Parkiecie

Rok: Miesiąc

Wszystko o nas bez nas

2 marca 2017, 08:49

Narzekamy często na regulacje krępujące coraz bardziej rynek kapitałowy, nakładające astronomiczne sankcje i powodujące, że głównym przedmiotem działalności spółek staje się compliance, a nie rozwój biznesu. Warto jednak spojrzeć na to, jak te regulacje powstają. I to spojrzeć na etapy wcześniejsze niż prace sejmowe. Na przykład na Brukselę. To tam wykuwany jest kształt polskiej giełdy. Bez naszego udziału.

Jak możemy oczekiwać korzystnego dla naszego rozwoju kształtu przepisów, jeśli sami wykluczamy się z możliwości ich współtworzenia?

Przykładem mogą być prace nad niewiążącymi wytycznymi Komisji Europejskiej w sprawie raportowania niefinansowego. Ich ogłoszenie w I połowie 2017 r. dopełni proces tworzenia ram, w których co najmniej 150 (a być może wielokrotnie więcej) spółek będzie musiało raportować szereg kwestii związanych z czynnikami środowiskowymi, społecznymi, pracowniczymi, praw człowieka i zapobiegania korupcji.

Przesłane przez Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych przedwczoraj uwagi do projektu wytycznych były prawdopodobnie jedynymi, jakie zostały zgłoszone przez interesariuszy polskiego rynku kapitałowego. Są one wynikiem udziału w zorganizowanych przez Komisję Europejską warsztatach konsultacyjnych, w których brałem udział w połowie lutego.

Wśród kilkudziesięciu przedstawicieli różnych interesariuszy byli m.in. reprezentanci giełd, urzędów nadzoru nad rynkiem kapitałowym, izb zrzeszających biegłych rewidentów, izb ubezpieczycieli, przedstawicieli krajowych i paneuropejskich stowarzyszeń inwestorów instytucjonalnych oraz licznych organizacji społecznych, środowiskowych i związków zawodowych. Dwie osoby (wliczając mnie) z całego regionu Europy Centralnej, wszyscy pozostali z krajów „starej” Unii. Identycznie sytuacja wyglądała podczas poprzedniej tury konsultacji we wrześniu 2016 r. I bardzo podobnie wiosną ub.r., gdy Komisja Europejska zbierała sugestie odnośnie do zakresu wytycznych poprzez ankietę. Na 355 uzyskanych odpowiedzi z całego regionu Europy Centralnej napłynęło ich mniej (łącznie 27) niż z takich krajów jak Niemcy, Wielka Brytania, Francja lub Belgia (od 35 do ponad 50 z każdego z tych państw).

To właśnie na tym etapie: ankiet, warsztatów, spotkań konsultacyjnych wykuwa się kształt przyszłych regulacji. W przypadku wytycznych dotyczących raportowania niefinansowego SEG uczestniczył w procesie tworzenia prawa od samego początku. Widzimy realny wpływ tych działań: kilka z najważniejszych uwag przekazanych we wrześniu znalazło odzwierciedlenie w dokumencie omawianym w lutym. Niezmiernie ważne jest też uzyskiwanie poparcia dla zgłaszanych uwag przez innych interesariuszy. A to nie zdarzy się bez dziesiątek i setek rozmów osobistych, telefonicznych, dyskusji, wymiany e-maili i projektów dokumentów.

Nie gaśnie moje zdziwienie nieobecnością w tym procesie niemal wszystkich instytucji i organizacji zrzeszających interesariuszy polskiego rynku kapitałowego. Jak możemy oczekiwać korzystnego dla naszego rozwoju kształtu przepisów, jeśli sami wykluczamy się z możliwości ich współtworzenia? Wymaga to jednak patrzenia w perspektywie kilkuletniej, a nie najbliższego kwartału. Niezbędne są też zasoby organizacyjne (ktoś musi te wszystkie dokumenty czytać, prowadzić rozmowy, uczestniczyć w spotkaniach) oraz finansowe (wyjazdy do Brukseli, a także sam czas pracy kosztują). Jednak te koszty są mikroskopijne w porównaniu ze zwiększonymi kosztami dostosowania się do nowych regulacji, jeśli przyjmują one niekorzystny dla nas kształt, nie wspominając już o koszcie utraconych korzyści spowodowanym przez częściowe skrępowanie możliwego rozwoju w przyszłości. Taki rachunek wymaga jednak patrzenia przez pryzmat rynku kapitałowego jako całości, a nie partykularnych i krótkoterminowych interesów pojedynczego podmiotu.

W odniesieniu do wytycznych dotyczących raportowania niefinansowego warto zwrócić uwagę na ważną zmianę stanowiska części interesariuszy, która nastąpiła w ostatnim półroczu. We wrześniu 2016 r. widoczna była wyraźna polaryzacja interesów dwóch grup. Najliczniej reprezentowane organizacje społeczne i środowiskowe mocno naciskały na maksymalizację obowiązków sprawozdawczych, w tym na objęcie nimi podmiotów znajdujących się w łańcuchu dostaw spółki. Emitenci byli przeciwni tym pomysłom na faktyczne rozszerzanie zakresu raportowania i rekomendowali utrzymanie możliwie ogólnego i ramowego charakteru wytycznych. To stanowisko było wspierane (wprost, a w niektórych przypadkach przez milczącą akceptację) przez przedstawicieli inwestorów. Jednakże podczas konsultacji w lutym wszyscy reprezentanci inwestorów wyraźnie wskazywali, że oczekują od spółek rozszerzenia zakresu raportowania niefinansowego. Zmiana optyki tej grupy pokazuje, jak istotnie rośnie znaczenie raportowania kwestii społecznych i środowiskowych. Trend ten nie jest jeszcze widoczny bezpośrednio w Polsce, ale wraz ze wzrostem udziału inwestorów zagranicznych na warszawskiej giełdzie dotrze wkrótce i do nas.

SEG był i jest obecny przy pracach nad wytycznymi dotyczącymi raportowania niefinansowego od samego początku. Podobnie jest w przypadku licznych innych procesów legislacyjnych inicjowanych na poziomie unijnym. Jednak obecność interesariuszy z naszej części Europy jest raczej ewenementem niż regułą, co często podkreślają rozmówcy z krajów „starej” Unii. Najwyższy czas, żeby tym, co się dzieje w Unii, aktywniej zajmowały się też inne instytucje i organizacje z Polski. Może wtedy nie będziemy musieli tak często narzekać na to, co „oni” znów tam w Brukseli wymyślili i nam narzucają. „Oni” to my. O ile sami zechcemy dbać o nasze interesy.

brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Zostaw komentarz